Kwestionariusz rezydenta

2 listopada 2020

Od 2017 roku w Krakowie Mieście Literatury UNESCO działa program rezydencjalny dla pisarzy i poetów z całego świata. We wrześniu i październiku w Willi Decjusza gościły dwie twórczynie – Ana Llurba z Argentyny oraz Brynja Hjálmsdóttir z Islandii. Obie autorki opowiedziały nam o swoim pobycie w grodzie Kraka.

Karnet: W Krakowie pracowałaś nad swoim najnowszymi tekstami. Jak doświadczenie innego kraju wpłynęło na proces twórczy?
Ana Llurba: Z jednej strony, pobyt w innym kraju pomaga skupić się na pisaniu, zwłaszcza gdy program rezydencjalny zapewnia odpowiednie warunki materialne i psychologiczne. Pracując, spędziłam zatem wiele godzin w mentalnej „bańce” – z dala od mojego życia w rodzinnym kraju. Z drugiej strony, wspaniałym doświadczeniem było głębsze poznanie innej kultury i historii literatury, a także wymiana doświadczeń z pisarzami z całego świata.

Co jest ważniejsze dla ciebie z perspektywy pisarki – doświadczenie życia codziennego w innym państwie czy poznawanie literatury z tego kraju?
Dla mnie najważniejsza jest równowaga między osobistym doświadczeniem a czytaniem!

Jak wyglądał dzień z życia uczestniczki programu rezydencjalnego KMLU?
Jestem osobą, która lubi rutynę, zatem swój czas organizuję zwykle w ten sposób, że prawie codziennie pracuję od 9.00 do 18.00, przerywam tylko wtedy, kiedy mam w planach zwiedzanie. Zazwyczaj idę też pobiegać, robię zakupy spożywcze lub po prostu spaceruję czy spędzam czas z innymi rezydentami.

Jak odnalazłaś się w sytuacji, w której wymiana międzykulturowa jest utrudniona przez epidemię COVID-19?
Chociaż jest to trudny czas na kontakty towarzyskie, miałam jednak kilka okazji, by cieszyć się życiem kulturalnym w Krakowie.

Czy dostrzegasz jakieś podobieństwa lub różnice między autorami z Polski i Argentyny?
Nie spędziłam w Krakowie zbyt dużo czasu, więc mój komentarz może być trochę powierzchowny, wydaje mi się jednak, że łączy nas pewna skłonność do ekscentryczności.

Która z twoich książek – tom poezji Este es el momento exacto en que el tiempo empieza a correr, powieść La Puerta del Cielo czy opowiadania Constelaciones familiares – najbardziej zainteresowałaby polskiego czytelnika i dlaczego?
To zależy od konkretnego czytelnika. Moja twórczość poetycka jest bardziej konfesyjna, ale jako prozaiczka lubię eksploatować różne gatunki niezwiązane z realizmem.

Rozmawiała Anna Mazur

Ana Llurba to argentyńska poetka i pisarka uhonorowana Antonio Colinas Young Poetry Award. Jej pierwsza powieść La Puerta del Cielo (2018) doczekała się publikacji w Hiszpanii, Argentynie i Chile; wkrótce będą mogli sięgnąć po nią także Włosi. Obecnie pracuje w sektorze publicznym, pisze artykuły dla wydawnictw kulturalnych oraz prowadzi warsztaty kreatywnego pisania.

(Ana Llurba, fot. Celina Bordino)

***

Karnet: Czego spodziewałaś się po pobycie w Krakowie jako rezydentka KMLU? Czy twoje oczekiwania się sprawdziły?
Brynja Hjálmsdóttir: Przed przyjazdem zakładałam, że po pierwsze będę miała czas na pisanie, a po drugie będę zwiedzać i doświadczać uroków tego wspaniałego miasta. Te oczekiwania zostały spełnione z nawiązką! Miałam jednak nadzieję, że wezmę udział w większej liczbie wydarzeń kulturalnych jako gość lub uczestnik, ale to niestety nie mogło się wydarzyć w świecie ogarniętym pandemią. Mimo to jestem wdzięczna, że mogłam uczestniczyć przynajmniej w kilku.

Dlaczego warto brać udział w programach rezydencjalnych? Czego może nauczyć pobyt w zupełnie nowym środowisku w innym kraju?
Takie doświadczenie jest bardzo cenne dla młodego pisarza. Dla mnie to wielka szansa, ponieważ po raz pierwszy w życiu pracuję jako pisarka na pełny etat. Zawsze miałam dodatkowe prace, teraz tylko piszę i jest to nieco dziwne. Ale to najlepsze zajęcie na świecie! Dodatkowo Kraków jest bardzo inspirujący, podobnie jak sama Willa Decjusza i otaczający ją park.

Jakie podobieństwa i różnice dostrzegłaś między Krakowem a Reykjavíkiem?
Z jednej strony miasta te są do siebie podobne, ponieważ ważne jest w nich życie kulturalne, są ładne i niezbyt duże, łatwo w nich o kontakt z przyrodą. Zauważyłam też, że Polacy i Islandczycy mają ogromne uwielbienie dla masła, cebuli i ziemniaków! Z drugiej strony, miasta są oczywiście bardzo różne. Kraków jest znacznie starszy niż Reykjavík – budynki Starego Miasta mają nawet 1000 lat lub więcej, a dom, w którym mieszkam w Krakowie, ma prawie 500 lat. To jest dla mnie bardzo egzotyczne. W moim rodzinnym mieście nie ma tak starych zabudowań, więc takie liczby wprawiają mnie w zakłopotanie i wywołują rumieniec. To potężne uczucie.

Z jakim odbiorem spotkał się twój debiutancki tom poezji Okfruman podczas spotkania autorskiego w Krakowie?
Moje wiersze zostały znakomicie przyjęte, co jest miłym zaskoczeniem, ponieważ martwiłam się, że sens słów zostanie utracony w tłumaczeniu. Ale myślę, że ludzie polubili moje teksty, zwłaszcza gdy wysłuchali ich w dwóch językach – po islandzku i angielsku. Mogli usłyszeć dźwięki i rytmy języka oryginału, a następnie pojąć znaczenie w języku angielskim.

Jacy pisarze mają obecnie największy wpływ na twoją twórczość? Czy w Krakowie odnalazłaś jakieś inspiracje?
Mam wiele inspiracji i ciągle znajduję nowe. Bardzo absorbuje mnie ruch surrealistyczny, sztuki wizualne i kino. Z polskich pisarzy bardzo lubię Ewę Lipską i Adama Zagajewskiego. Przyjeżdżając do Krakowa, nie znałam utworów Wisławy Szymborskiej, a teraz wyruszyłam w podróż po tej poezji – czytanie jej wierszy jest prawdziwą rozkoszą! Powracam też do islandzkich twórców, których kocham i uważam za inspirujących. Mogłabym tu wymienić chociaż Sjón, Kristín Eiríksdóttir, Svavę Jakobsdóttir, Tyrfingura Tyrfingssona, Fríðę Ísberg i Kristín Ómarsdóttir, ale jest ich oczywiście znacznie więcej.

Interesujesz się różnymi przejawami horroru i dramatu. Czy podczas twojego pobytu w Krakowie natrafiłaś na ciekawe polskie opowieści z dreszczykiem?
Rzeczywiście, naprawdę bardzo lubię makabryczne i tajemnicze historie, więc wybrałam się na wieczorną „wycieczkę z duchami” po mieście wraz z Aną, inną rezydentką KMLU [z Aną Llurbą – przyp. red.]. Tam usłyszałyśmy straszne historie o duchach, wampirach i lokalnych zbrodniach. Trasa była zarówno zabawna, jak i pouczająca, a odkrywanie ciemnej strony Krakowa – bardzo odświeżające.

Rozmawiała Anna Mazur

Brynja Hjálmsdóttir ukończyła teorię filmu i kreatywne pisanie na Uniwersytecie Islandzkim. Jej debiutancka książka poetycka zatytułowana Okfruman (2019) została nominowana do Fjöruverðlaunin (Islandzkiej Nagrody Literackiej dla Pisarek) oraz zwyciężyła w konkursie o Nagrody Literackie Księgarzy Islandzkich. Mieszka i pracuje w Reykjavíku.

(Brynja Hjálmsdóttir, fot. Kjartan Hreinsson)

więcej

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.