Singer

Kluby

Singer to jedna z najstarszych knajp na Kazimierzu, funkcjonująca nieprzerwanie od lat 90. XX wieku. Jej właściciele, mimo złej sławy, jaką cieszyła się wtedy dzielnica, postanowili zainwestować w klub i konsekwentnie zmieniać otaczającą ich przestrzeń. Intuicja ich nie zawiodła. Między innymi dzięki takim miejscom jak Singer Kazimierz zachwyca dziś niezapomnianą atmosferą. Nazwa lokalu została zapożyczona od amerykańskiej firmy produkującej maszyny do szycia założonej przez Isaaca Merritta Singera. Zresztą stoliki pod maszyny do szycia są tutaj integralną częścią wyposażenia, robiąc furorę wśród odwiedzających. Gościom zapada też w pamięć specyficzny klimat miejsca – kolorowe tapety, przygaszone światło, mnóstwo świeczek, zabytkowe meble i pęknięte w poprzek lustra – przenoszący nas w zupełnie inne czasy. Wieczorami i w weekendy potrafi tu być tłoczno. Kiedy brakuje miejsca na parkiecie, tańce zaczynają się na stołach. Kto raz trafi na taką imprezę, szybko o niej nie zapomni. Miejsce pojawia się we współczesnej literaturze: pisali o nim Marta Madera i Irek Grin, a także Adam Wiedemann w wierszu Sobota knajpa Singer:

przez całe popołudnie czytam w końcu owijam się kocem
i zasypiam śni mi się że marcin baran miał brata
który umarł i marcin chodził do niego na cmentarz
a na nagrobku było napisane byk
budzi mnie marcin z renatą idziemy do knajpy
jestem taki zaspany że zapominam zabrać papierosy
rozmowa toczy się sennie tylko marcin jest w dobrym
nastroju pije wódkę z cytryną i lodem na zdrowie
grafomanów jak gdyby brał od nich order uśmiechu
i kpi z maleńczuka który tuż przed czterdziestką
odkrył brzechwę jak gdyby tuż przed czterdziestką
można było odkrywać już tylko nowe drinki [1]

[1] Adam Wiedemann, Konwalia, Biuro Literackie Port, Legnica 2001, s. 32.

udostępnij

więcej

  • 12 292 06 22

Położenie na mapie

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.