Rekomendacje – płyty na wakacje

9 czerwca 2020

Nie tylko płyty lekkie, ale też wielowarstwowe i refleksyjne. W sam raz na lato.

W nieznane

Płyta, do której stale wracam, to Ænima zespołu Tool. Jej mocnymi stronami są nieoczywistość i wielowarstwowość. Można jej słuchać wiele razy, a wrażenia wciąż ulegają modyfikacjom, pogłębiają się, odnajdujemy nowe treści. I to zarówno na płaszczyźnie słów, jak i brzmienia. Lubię, kiedy muzyka nie jest przewidywalna, wymaga ode mnie totalnego skupienia, żeby za nią podążyć w miarę, jak się rozwija. Muzycy bawią się tu dźwiękami – raz są one harmonijne, melodyjne, by zaraz przemienić się w chaos, dziwaczność i głębię. Czasami trzeba wykazać się cierpliwością. Dużym atutem zespołu jest wokalista Maynard James Keenan oraz jego wszelkie eksperymenty z głosem – od szeptu i recytacji, przez melodyjne fragmenty, po stłumione i wyraźne krzyki. Mam wrażenie, że zespół Tool tą płytą zaprasza nas właśnie do pewnej gry, zabawy z konwencjami, do eksperymentów i otwartości na doświadczanie. To muzyka, której można słuchać w podróży, bo sama jest swego rodzaju podróżą, z różnymi momentami, przystankami, miejscami na wytchnienie i tymi, w które trzeba się zaangażować zupełnie, odpłynąć w nich i dać się zatracić. Trzeba dla niej znaleźć wolny czas i wolną przestrzeń w głowie. Bardzo polecam słuchać w całości. (Małgorzata Frankowska, Academica)

Ænima, Tool, Zoo 1996


Wewnątrz siebie

„Uciekasz, uciekasz, ale od siebie nie uciekniesz” – pouczał Bob Marley. Moses Sumney doskonale o tym wie i nawet nie planuje żadnych dalekich wyjazdów. Zamiast tego w teledyskach do piosenek z albumu græ spaceruje po pustych parkingach, tańczy na gigantycznych snopach siana, kąpie się w rzece i jeździ wiejskimi drogami na rowerze – podróżując do wewnątrz siebie. Śpiewa o miłości i ulotności, marzy, wzrusza się i… płacze. Płacze, patrząc na ciebie, w obiektyw laptopowej kamery – na tę otwartość patrzy się równie dziwnie, jak na własną załzawioną twarz w lusterku (a jednak to robimy). Konfrontacja z własnymi emocjami wielu z nas chyba wciąż lekko peszy. Ale właściwie dlaczego? Przecież nie płaczemy bez powodu. Każdy miewa w środku jakąś małą (albo wielką) burzę, czarne chmury, przed którymi nie da się nigdzie uciec (nawet za granicę). Może więc warto wziąć przykład z Mosesa – poszukać spokoju wewnątrz, a nie na zewnątrz, i dać tej burzy wybrzmieć. (Anna Prokop, Off Radio Kraków)

græ, Moses Sumney, Jagjaguwar 2020


Podróż do źródeł

Ta płyta sprzyja początkom i końcom. Przypomina, że nawet w przypadku najbardziej szalonych decyzji warto pamiętać o swoich korzeniach. Utwory z Origo Natalii Nykiel jeszcze niejednokrotnie wybrzmią w wypełnionych po brzegi rozentuzjazmowaną publicznością salach koncertowych. Elektro-popowo-transowe brzmienie tego minialbumu hipnotyzuje, a jakość materiału pokazuje dojrzałość muzyczną, którą Natalia osiągnęła podczas wieloletniej obecności na scenie. Płyta jest piekielnie ambitna, ma świetne teksty i punkową energię. Te niespełna dwadzieścia minut muzyki pokazuje, jak rozległe są inspiracje Natalii. Z jednej strony znajdziemy tu nawiązania do poprockowego zespołu Paramore, z drugiej – utwór z udziałem Rodzinnego Zespołu Śpiewaczego z Rakowicz, zarejestrowany w małym wiejskim kościele. Origo to co prawda tylko (aż!) epka, ale swoim rozmachem może konkurować z wieloma długogrającymi albumami polskich artystów. (Team GŁOŚNIEJ, Glosniej.com)

Origo EP, Natalia Nykiel, Universal Music Polska 2019


Niebo nad Wisłą

Szykują nam się nietypowe wakacje – blisko dziewięćdziesiąt procent rodaków nie wybiera się w tym czasie za granicę. Idąc tym tropem, proponuję zanurzyć się w muzyczne klimaty rodem znad Wisły. Artysta wybitny, a przy tym niezwykła osobowość sceniczna. Podczas koncertów potrafi swoimi pieśniami wzruszyć do łez, a pomiędzy nimi, dowcipnymi komentarzami również do łez rozbawić. Tworzy piosenki poetyckie, czasami z rockowym pazurem. Niby niszowe, ale znajdowały się też na czołowych pozycjach radiowych list przebojów. Lekarstwo dla melomanów w każdym wieku. Na Scenie NCK występował już nieraz i z całą pewnością pojawi się na niej ponownie. Jego debiutancka płyta była muzycznym wydarzeniem – wróćcie do niej w te wakacje. Niebo do wynajęcia Roberta Kasprzyckiego ma już 23 lata i wciąż brzmi świetnie! Tytułowy utwór to cztery minuty i trzydzieści pięć sekund słów i melodii, które zapamiętuje się na zawsze. (Zbigniew Grzyb, Nowohuckie Centrum Kultury)

Niebo do wynajęcia, Robert Kasprzycki, Pomaton EMI 1997


Starzy nieznajomi

W 1984 roku w studiu w Stowe w amerykańskim stanie Vermont po prawie dziewięcioletnim zawieszeniu działalności zespołu Deep Purple ponownie spotkali się: Ian Gillan, Ritchie Blackmore, Jon Lord, Roger Glover i Ian Paice. Czemu akurat tam, a nie w Montreux, gdzie w 1971 roku nagrali utwór Smoke on the Water, który przyniósł im światową sławę? Ano dlatego, że jak twierdził basista Roger Glover, „w Stowe ludzie zaakceptowali nas jako długowłosych idiotów, którzy po prostu wynajmowali dom przy drodze. Większości z nich nie obchodziło, kim jesteśmy”. Dla mnie osobiście to jeden z najważniejszych albumów rockowych lat 80., udowadniający niekwestionowane mistrzostwo muzyków, którzy potrafili przenieść hardrockowe brzmienie lat 70. w nową dekadę i pokazujący, że wspaniałe mocne riffy gitar i obezwładniający wokal będą tak samo świetnie brzmieć w towarzystwie organów Hammonda, jak i wśród wszechobecnych syntezatorów. Szczególnie dobrze słychać to w tytułowym utworze Perfect Strangers, w którym znakomita linia wokalna Gillana przeplata się z mocnym riffem gitary Blackmore’a i linią organów Lorda, a całość niesamowicie wzmacnia pojawiający się orientalny motyw. Płyta w sam raz na hardrockowe rozpoczęcie wakacji! (Rafał Siekierzyński, Strefa Music Art)

Perfect Strangers, Deep Purple, Polydor 1984


Pamiętnik z piosenkami

Wakacje A.D. 2020 z pewnością będą inne, co nie znaczy gorsze. Niełatwy czas, w którym się znaleźliśmy, powoduje, że bardziej doceniamy to, czego nie zwykliśmy dostrzegać wcześniej. I trochę o tym jest płyta Chrust – pierwszy solowy album Igora Herbuta, wokalisty, kompozytora i autora tekstów, lidera grupy LemON. Piękny, dojrzały, bezwzględnie szczery, opowiadający o tym, że należy cieszyć się z małych rzeczy. Artysta, choć znany z troski o swoją prywatność, tym krążkiem zaprasza słuchaczy do swojego świata i dzieli się miłością do syna. Na płycie dostajemy pełen pakiet wzruszeń i emocji – a to wszystko od mężczyzny w czapce z daszkiem z jednorożcem, który siadając przy stuletnim pianinie, potrafi poruszyć najgłębsze zakamarki duszy i zdobyć się na okazanie nie zawsze łatwych emocji. Jasne brzmienia dają dużo przestrzeni do namysłu i refleksji. Wyciszają, uspokajają. Stopniowo przechodzą jednak w bardziej niepokojące, równie precyzyjnie skonstruowane utwory. Singiel Tańczmy to snująca się, wpadająca w ucho emocjonalna ballada. W Ro słychać jazzującą sekcję rytmiczną. Z kolei mroczniejsze Nie wprowadza trochę niepokoju. Tego lata wielu z nas pozostanie w kraju, często w swoich domach. Warto postawić teraz na polską muzykę i w wakacyjne, ciepłe wieczory wsłuchać się w to, o czym śpiewa Igor. A śpiewa prosto o rzeczach niezwykle ważnych. (Marta Kubala, RMF Classic)

Chrust, Igor Herbut, Agora 2020


Lokal na wakacje

Z całego serca polecam album Bitaminy Kawalerka. Co w nim takiego wyjątkowego? Rozglądając się po tej kawalerce, rozkołyszemy się dzięki melodiom oraz klimatowi, na który składa się wiele komponentów. Kawałki zawarte na krążku – a jest ich aż 20 – przywodzą na myśl ciepłe letnie dni, karmiąc nasze zmysły czarującymi tekstami. Niemal każda piosenka rozpoczyna się nietuzinkowymi wstawkami, samplami, które są faktycznymi rozmowami nagranymi przez artystów. Dodaje to całości niepowtarzalnego charakteru. Utwory na tej płycie są niczym chłodny powiew wiatru w upalny dzień. Jeśli ten opis to niewystarczająca zachęta, wystarczy posłuchać choć jednego utworu, a reszta zachwytów przyjdzie sama. (Sylwia Kęska, Radio Spektrum)

Kawalerka, Bitamina, Kalejdoskop Records 2017


Młody dojrzały

Małomiasteczkowy Małomiasteczkowym, ale ja chciałabym wrócić do debiutanckiej płyty Dawida Podsiadły – Comfort and Happiness. Skąd ten wybór? Dawid przekazuje swoim głosem naprawdę potężne emocje. Jego muzykę cechują wrażliwość, a zarazem dojrzałość, których trudno się doszukać na płytach innych laureatów talent show. Artysta wprowadza do utworów pewien rodzaj tajemniczości, co pozwala na dowolne ich interpretowanie. Przyznaję, że twórczość Dawida polubiłam dopiero podczas jego koncertu w moim rodzinnym mieście. Wcześniej, gdy słyszałam w radiu No, wydawał mi się kolejnym utworem wśród wielu podobnych. Teraz absolutnie nie dziwi mnie fakt, że płyta pokryła się platyną – bez dwóch zdań na to zasłużyła. Podsiadło tworzy subtelny klimat, który idealnie oddaje jego osobowość, a przy okazji sprawia, że miękną mi kolana. (Weronika Nauka, Radio Spektrum)

Comfort and Happiness, Dawid Podsiadło, Sony Music 2013


Smaki lata

Ta płyta smakuje jak soczysty arbuz i słodkie truskawki, pachnie jak lemoniada sączona w promieniach słońca na plaży, cieszy jak letnia bryza, rozgrzany piasek, przynosząca ukojenie chłodna woda, a brzmi jak ciepły deszcz po upalnym dniu. Harry Styles zostawił za sobą wszystkie oczekiwania, jakie miała wobec niego publika i on sam. Stworzył album pełen beztroski, nastoletniej niewinności i naiwności. Dzięki Stylesowi wybierzecie się w podróż po złocistych, słonecznych początkach miłości, poznacie wakacyjny hymn Watermelon Sugar, przeżyjecie katharsis po hipisowskiej imprezie (Lights Up), przyznacie się do własnych błędów i zaliczycie mocny upadek. Na szczęście szybko z niego się podniesiecie, żeby zastanowić się nad swoją przyszłością, obserwując naturę z Harrym, który eksperymentował ze środkami psychodelicznymi (Canyon Moon, Sunflower, Vol. 6). Rzucicie się w wir nowych znajomości, aż wreszcie zmęczeni pod koniec lata zaśniecie przy spokojnych dźwiękach Fine Line. (Kasia Gawęska, Sony Music Poland)

Fine Line, Harry Styles, Erskine Records 2019


Geniusz wolności

Połóżcie się na trawie, spójrzcie w niebo i zanurzcie się w czarownym świecie dźwięków Jacoba Colliera. Płyta Djesse Vol. 2 to druga część czteroalbumowego projektu 26-letniego brytyjskiego artysty. Odnajdziemy na niej przepiękne harmonie, bogate instrumentarium i soczyste wokalizy. Autor porusza się w nich z nadspodziewaną lekkością. W jego muzycznym multiwersum znalazło się aż 16 utworów, począwszy od absolutnie kojących rur Nortumbrii w Sky Above, a skończywszy na wariacjach wirtuoza gitary Steve’a Vaia. A gości współtworzących płytę jest więcej. W zaaranżowanym na 144 głosy Moon River Manciniego wystąpili m.in. Herbie Hancock, Quincy Jones, Chris Martin, Hans Zimmer czy członkowie Take 6. Kolaboracja z artystami różnych proweniencji nadaje muzyce dodatkowy walor, jak choćby w lekkim Bakumbe nagranym z folkowym bardem Samem Amidonem czy przepięknym Feel z udziałem wokalistki Lianne La Havas. O sile albumu jako całości stanowią jednak przede wszystkim absolutny geniusz i niezależność młodego kompozytora, otwartość na brzmienia, a także poczucie humoru – szczególnie w It Don't Matter. Czyńmy dobro i odnajdujmy wolność – tak jak Collier na płycie Djesse Vol. 2.ięgnijcie po nią w nadchodzącym czasie letnim, bo z nim przyjdzie słońce. I mówię wam: będzie dobrze, o czym nie zapomniał też artysta, aranżując na nowo klasyk Beatlesów Here Comes the Sun. (Dorota Halberda, Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki”)

Djesse Vol. 2, Jacob Collier, Hajanga Records 2019

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.