Sztuka bycia człowiekiem

11 maja 2020

Kiedy w szpitalach zaczęło brakować odzieży ochronnej, z pomocą ruszyły krakowskie teatry, szyjąc na szeroką skalę w swoich pracowniach krawieckich odzież ochronną dla lekarzy i pielęgniarek.

Pomysłodawczynią akcji jest Alina Kamińska, aktorka Teatru Bagatela i jednocześnie prezeska Stowarzyszenia Przyjaciół Szpitala im. Stefana Żeromskiego. Znając trudną sytuację lecznicy w Nowej Hucie, postanowiła zapewnić jej personelowi dodatkowe fartuchy i kombinezony, inicjując akcję „Pomóż pomagać!”.

„Uważam, że jeśli jest problem, należy szybko go rozwiązać. Z początku wraz z wiceprezes Stowarzyszenia Przyjaciół Szpitala im. Stefana Żeromskiego, dr Martą Czubaj-Kowal podjęłyśmy próbę zakupienia niezbędnych środków ochrony osobistej personelu medycznego ze zorganizowanej przez nas publicznej zbiórki pieniędzy, ale ponieważ ceny zaczęły szybko windować w górę, pojawiły się też niespodziewanie ograniczenia w transporcie, pomyślałam: A może sami uszyjemy?” – mówi aktorka.

Zdobycie odpowiedniego materiału ochronnego nie było prostą sprawą. W końcu, po konsultacji ze szpitalem, materiał posiadający wszystkie niezbędne atesty udało się kupić w... hurtowni ogrodniczej. Liczącą prawie trzy tysiące metrów długości specjalną tkaninę hydrofobową należało pociąć laserowo, a następnie uszyć z niej kombinezony i fartuchy. „Wiedziałam, że pracownie krawieckie w teatrach są świetnie wyposażone w sprzęt, jak i zatrudniają ludzi, którzy są w stanie uszyć dużą ilość odzieży ochronnej w bardzo krótkim czasie, a przecież potrzeby były ogromne” – podkreśla pomysłodawczyni.

Warto sobie uzmysłowić, że przy opiece nad jednym pacjentem z COVID-19 pracownicy służby zdrowia potrzebują około 60 sztuk odzieży ochronnej dziennie. Szpital im. Żeromskiego potrafi wykorzystać miesięcznie ponad 30 tysięcy samych maseczek, a rękawic zużywa w tym czasie 200 tysięcy! Pracownia krawiecka w teatrze jest w stanie uszyć 50-60 sztuk odzieży dziennie.

„Gdy zadzwoniłam do zaprzyjaźnionych teatrów z prośbą o pomoc, nie było z ich strony chwili zawahania. Współpracujemy w tym momencie, oprócz Bagateli, z Teatrem im. Juliusza Słowackiego, Narodowym Teatrem Starym oraz, od niedawna, z Operą Krakowską” – mówi Alina Kamińska.

„To fantastyczna akcja skupiająca ogromną rzeszę ludzi dobrej woli, którzy przekazują sobie pieniądze, materiały, kontakty, a wszystko po to, by wspierać w tych trudnych chwilach szpitale” – podkreśla Krzysztof Głuchowski, dyrektor Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.

Ważące po 150 kg dwie bele tkaniny należało w jakiś sposób przewieźć do pracowni krawieckich. Z pomocą przyszły zespoły techniczne, które na co dzień zajmują się dekoracjami teatralnymi.

A jak wygląda w praktyce szycie odzieży ochronnej w teatrze? Wszystko odbywa się w pełnym reżimie sanitarnym. „Część pań szyje w domach. Pozostałe krawcowe są przywożone do pracowni teatralnej, a po skończonej pracy odwożone do domu. Sama pracownia oddzielona jest od reszty teatru. Dbamy o sterylność ich miejsca pracy i bezpieczeństwo na tyle, na ile możemy” – zapewnia Krzysztof Głuchowski.

„Moglibyśmy szyć na jeszcze większą skalę, jednak bierzemy pod uwagę wszelkie zalecenia sanepidu. Dlatego w pracowni Teatru Bagatela mogą pracować jednocześnie dwie, góra trzy osoby” – dodaje Alina Kamińska.

Pracownie krawieckie Starego Teatru szyją maseczki zarówno na potrzeby szpitali, jak i własnych pracowników, odkąd obowiązek ich noszenia w przestrzeni publicznej stał się powszechny. Z kolei w Hali Pracowni Scenotechnicznej Ujastek narodowej sceny rozpoczęła się produkcja przyłbic.

Już teraz do Aliny Kamińskiej zgłaszają się inne placówki, dlatego zaraz po Szpitalu im. Stefana Żeromskiego, który jako pierwszy otrzymał pomoc, pracownie krawieckie w teatrach ruszą w sukurs przychodniom czy domom pomocy społecznej.

„Jeśli ktoś pyta mnie, dlaczego i po co, odpowiadam krótko: na tym polega sztuka bycia człowiekiem” – podkreśla aktorka, i podsumowuje: „Nasze pracownie stoją teraz puste, choć powinny szyć kostiumy do kolejnych premier. Nie wiemy, kiedy kultura wróci do pełnej formy działalności. Skoro i tak siedzimy w domu i patrzymy bezradnie na to, co się dzieje, mogąc w tym samym czasie pomagać, to wybór jest tylko jeden!”.

Justyna Skalska, miesięcznik „Karnet”

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.