Rekomendacje – ulubione soundtracki

11 maja 2020

Pogromca gladiatora

Filmowe soundtracki powstają w symbiozie z obrazem. Takie są najciekawsze – zapadają w pamięć, działają na wyobraźnię, wchodzą w krwiobieg. Jak? Wystarczy, że na dźwięk danej melodii lub partii solowej instrumentu oczami wyobraźni jeszcze raz zobaczę pejzaż uchwycony w kadrze czy czułe spojrzenie bohaterów. Wystarczy, że poczuję jeszcze raz atmosferę lub tempo opowiadanej historii. Największą wartość soundtracku odkrywam w kadrach bez dialogów. W nich muzyka filmowa staje się aktorem. Taki zabieg wykorzystał po mistrzowsku James Horner w filmie Braveheart czy Shigeru Umebayashi i Michael Galasso w filmie Wong Kar-Waia Spragnieni miłości. Jednak król może być tylko jeden. Jest nim dla mnie soundtrack do filmu Przyczajony tygrys, ukryty smok chińskiego kompozytora Tan Duna. W wyścigu po Oscara w 2000 roku pokonał samego Gladiatora Hansa Zimmera. Nieporównywalny do żadnego innego. Stworzony z wielką wyobraźnią, wrażliwością oraz wiarą w pokonywanie kulturowych barier. Pełna maestria emocjonalności, muzycznych pomysłów i wykonania. Z sentymentem wspominam jego koncertowe wykonanie pod batutą Tan Duna w czasie FMF w 2010 roku. Tak właśnie wygląda muzyczne niebo. (Jadwiga Polus, RMF Classic)

Crouching Tiger, Hidden Dragon (Original Motion Picture Soundtrack), Tan Dun, Sony Classical 2000


Zaskakująca euforia

Debiutancki score i autorskie piosenki Timothy'ego Lee McKenzie'ego (pseudonim sceniczny: Labrinth) skomponowane do hitu stacji HBO Euforia to największe pozytywne zaskoczenie w muzyce filmowej 2019 roku, a przede wszystkim powiew świeżości w tej branży. Muzyka tego trzydziestolatka, uznanego didżeja, rapera i producenta pracującego z gwiazdami muzyki rozrywkowej, jest wyjątkowo oryginalna, świeża, przebojowa, kapitalnie sprawująca się w serialu, jak i osobno na CD wydanym przez Milan Records. Poziom ekranowej stylizacji, wyrafinowania, dopieszczenia i symbiozy w każdym aspekcie warstwy wizualno-dźwiękowej (światło, zdjęcia, muzyka, piosenki) jest w tym serialu czymś niespotykanym od czasu serialu Hannibal z Madsem Mikkelsenem. Na pewno nie słuchaliście nic bardziej zaskakującego w muzyce filmowej od dawna. Posłuchajcie tego albumu i wpadnijcie w muzyczną… euforię! (Adam Krysiński, Soundtracks.pl)

Euphoria (Original Score from the HBO Series), Labrinth, Milan Records 2019


Lot przez wyobraźnię

Leszek Możdżer jest w tym filmie obecny totalnie, choć nie narzuca się ze swoją osobą. Jego wszechobecność jest dyskretna. Na ekranie pojawia się tylko raz, ale to on dokonuje reinterpretacji stylu gry Mietka Kosza, to on znakomicie prowadzi Dawida Ogrodnika przez meandry muzycznej wyobraźni i to on bardzo delikatnie rozwija swoją muzyką dominujące w filmie standardy – jak w scenie scysji bohatera z kierownikiem knajpy, kiedy motyw symfoniczny dosłownie na kilka fraz dołącza do gwałtownej ekspresji pianisty, łagodząc ją i wyciszając. To muzyka koherentna, choć niezwykle różnorodna, scalająca wyrafinowany jazz i prosty kanon muzyczny, którym mały Mietek rozpoczyna swój lot Ikara. (Krzysztof Gierat, Krakowski Festiwal Filmowy)

Ikar. Legenda Mietka Kosza (Muzyka z filmu Macieja Pieprzycy), Leszek Możdżer, Outside Music 2019


Górskim szlakiem

Jerzy Matuszkiewicz wśród polskich kompozytorów muzyki filmowej pozostaje często w cieniu Wojciecha Kilara czy Krzysztofa Komedy. A przecież „Duduś” to wielki talent do komponowania nie tylko świetnych filmowych czołówek, ale też tematów, które znakomicie budują w filmie napięcie i dramatyzm. Podziwiam go za to, że potrafi te efekty osiągać, nie tylko wykorzystując bogate orkiestracje, ale również przy pomocy skromnych środków, jak kilka dźwięków wibrafonu czy kontrabasu. Znamienitym tego przykładem jest muzyka do Janosika, gdzie „Duduś” uniknął banału i nie sięgnął po góralski folklor. Muzyczne zarysy postaci, temat miłosny czy te ilustrujące pojedynki są niezwykle oryginalne. Były tak dobre, że jeden z nich kompozytor wykorzystał ponownie w scenie polowania w Czterdziestolatku! A sam film, oglądany w dzieciństwie, miał później wpływ na spełnianie moich marzeń wspinaczkowych nie tylko w Tatrach. (Marek Hojda, Music Export Poland)

Janosik, Jerzy Matuszkiewicz, MediaWay 1973/2006


Urok barbarzyńcy

Niełatwo jest wybrać ulubiony soundtrack, kiedy ma się ich na półce kilka tysięcy, postawię więc na ten, na który we wszelkich rankingach trafić nieco trudniej – Conana Barbarzyńcę. To muzyka, którą nieodżałowany Basil Poledouris (1945-2006) rozpoczynał w 1982 roku swój triumfalny pochód do kompozytorskiej ekstraklasy kina. Słychać tu wiele godnych inspiracji: Carminę Buranę Carla Orffa, gregoriańskie chorały Dies irae, epickie filmowe partytury Miklósa Rózsy – ścieżka zachowuje jednak własny charakter. Co więcej, właściwie każdy utwór opiera się na innej bazie tematycznej. To muzyka niesłychanie piękna i pomysłowa, kipiąca od emocji, adrenaliny i wojowniczego testosteronu. Orkiestrowo-chóralne arcydzieło, które polecam zarówno w którejś z rozszerzonych edycji oryginału, jak i w stylowej rekonstrukcji Praskich Filharmoników z 2010 roku. (Paweł Piotrowicz, Onet Kultura)

Conan the Barbarian (Original Motion Picture Soundtrack), Basil Poledouris, MCA Records 1982


Uważajmy na Jacaszka

Music for Film Jacaszka to album, z którym się nie rozstaję, zaczarował mnie od pierwszego utworu – 49 ze spektaklu telewizyjnego Golgota wrocławska w reżyserii Jana Komasy. A choć większość utworów na płycie pochodzi z filmów Rainera Sarneta, to są one zróżnicowane pod względem brzmienia, nastroju i dynamiki. Jacaszek fascynuje tym, jak subtelnie i naturalnie sampluje akustyczne źródła dźwiękowe – jego muzyka jest ukrytym tętnem filmu w chwili, gdy towarzyszy obrazowi, lecz okazuje się, że doskonale funkcjonuje także poza nim. Połączenie tradycji i nowoczesności, magnetyzmu i tajemnicy, ufności i światła oraz niepewności i mroku. Wspaniała propozycja dla fanów ambientu i elektroniki, ale i dla pasjonatów filmów science fiction czy miłośników twórczości kompozytorów tak charakterystycznych i dość minimalistycznych w doborze środków, jak Bruno Coulais czy Philip Glass. Uwaga! Słuchając muzyki Michała Jacaszka, można całkowicie się zasłuchać lub zapaść w taneczny trans. (Maja Baczyńska, Presto Filmowe, Prostoomuzyce.pl)

Music for Film, Jacaszek, Ghostly International 2020

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.