W domu muzyki filmowej

11 maja 2020

To święto nieskrępowanego tworzenia, niepowtarzalnych głosów i idei, wielości języków. W tym roku wielobarwne dźwięki z filmów i seriali zostają w domu.

Ostatnie tygodnie zmieniły wiele naszych przyzwyczajeń. Na szczęście kultura broni się dzielnie za pomocą magicznego słowa „online”. Tą ścieżką poszedł również 13. Festiwal Muzyki Filmowej (26 maja – 1 czerwca). Wnętrza sal koncertowych i kościołów zamienimy tym razem na wygodną sofę, przytulny fotel czy hamak w ogrodzie. Główna misja FMF pozostaje jednak niezmienna: prezentacja muzyki filmowej w wielu odcieniach. Organizatorzy festiwalu z Krakowskiego Biura Festiwalowego wybrali na tę okazję siedem koncertów z ostatnich lat – od recitalu fortepianowego, przez występ chóru, aż po realizowane z rozmachem gale (będzie też niespodzianka dla najmłodszych!). Wszystkie pozycje nawiązują do pierwotnie planowanego programu imprezy i po raz pierwszy zostaną wyemitowane w całości w internecie (profil FMF na Facebooku). Osobistymi wrażeniami i anegdotami towarzyszącymi powstawaniu wspomnianych koncertów dzieli się z czytelnikami „Karnetu” Robert Piaskowski, dyrektor programowy FMF.

Pasja, energia, współpraca

Organizację koncertu chóralnego na FMF planowałem od wielu lat. Może dlatego, że cała moja droga muzyczna zaczęła się od chórów i dzięki nim powstało wiele ważnych festiwali. W takich zespołach jest pasja i energia, współpraca, wspólne słuchanie się, a te wartości są esencją festiwalowego ducha. Chóry współtworzyły również FMF, ponieważ z myślą o zharmonizowanym zbiorowym instrumencie ludzkich głosów powstało wiele wyjątkowej muzyki filmowej.

Koncert Cinema Chorale zapamiętałem m.in. ze względu na okoliczności. Gotyckie chłodne wnętrza i znakomita akustyka kościoła św. Katarzyny Aleksandryjskiej na krakowskim Kazimierzu, ale też chylący się ku zachodowi dzień stworzyły naprawdę filmową atmosferę. Przypomniał mi się przy tej okazji koncert z muzyką do filmów Wernera Herzoga, który zorganizowaliśmy tutaj z Ernstem Reijsegerem i Capellą Cracoviensis. To było piękne przeżycie i cieszę się, że ponownie udało się umieścić muzykę filmową w tej przestrzeni. Program wieczoru powstawał w dialogu Wiesława Delimata – cenionego dyrygenta i pedagoga mającego ogromne doświadczenie w przygotowywaniu wielkich zespołów chóralnych – ze szwedzkim producentem Mikaelem Carlssonem, który pomógł nam w niezwykłych aranżacjach chóralnych części utworów. Program powstał także dzięki osobistemu zaangażowaniu Michaela Łyczka z Działu Muzycznego KBF. Jak się okazało, obaj zaczynaliśmy muzyczną drogę w chórach, mieliśmy zatem podobne intuicje, jeśli chodzi o efekt, do jakiego dążymy.

Koncert miał wiele odcieni: Non nobis, Domine Patricka Doyle’a z jego hieratyczną, wznoszącą się emocją czy wzruszony Don Davis słuchający po raz pierwszy na żywo napisanego przez siebie 20 lat wcześniej Chorału z filmu Za linią wroga. Zachwyt wzbudziła też Misja z muzyką Ennia Morricone czy utwór Davida Langa z Wielkiego piękna. Atmosfera zmierzchu, wielobarwny chór plastycznie dopasowujący się do wizji dyrygenta, jasny sopran Jolanty Kowalskiej-Pawlikowskiej dialogujący z zespołem śpiewaków, wypełniony po brzegi kościół i jego surowe piękno. Kończyliśmy w niemal ciemnej świątyni, wypełniając ją dźwiękiem współbrzmiących harmonii Agnus Dei Samuela Barbera i delikatną poświatą. Od razu wiedzieliśmy, że to był niezwykły wieczór i że ideę Cinema Chorale należy kontynuować.

Cinema Chorale (2019) – 26 maja, 20.00

Kameralne epitafium

W 2016 roku na Festiwalu Muzyki Filmowej w Krakowie rozmawialiśmy z Jóhannem Jóhannssonem o rynku muzyki filmowej i jego wschodzących nazwiskach. Razem byliśmy kiedyś w jury festiwalu Jana A.P. Kaczmarka i wiedziałem, że Jóhann jest niezwykle ważnym promotorem młodych talentów. Podpowiedział mi, że musimy zaprosić kiedyś na festiwal Hauschkę (Volkera Bertelmanna), który tak jak i on mieszka w Berlinie, eksperymentuje z muzyką elektroniczną, a do tego jest fantastycznym wizjonerem w tym, co tworzy. Jóhann rzadko się mylił, o czym świadczy Oscar dla innej jego protegowanej Hildur Guðnadóttir. Rok później Agata Grabowiecka [menedżer generalny FMF – przyp. red.] opowiadała mi o filmie Lion. Droga do domu i swoim oczarowaniu muzyką. Za jej rekomendacją zobaczyłem ten film i dałem się ponieść. Hauschkę spotkaliśmy razem na festiwalu w Gandawie, gdzie ten skromny twórca był jednym z nominowanych do World Soundtrack Awards. Ku naszej radości niemiecki kompozytor przyjął zaproszenie na FMF.


Cinematic Piano, Hauschka i Dustin O’Halloran, FMF 2018, fot. Robert Słuszniak

Bilety na Cinematic Piano wyprzedały się bardzo szybko. Hauschka wystąpił w zaciemnionej Sali Audytoryjnej Centrum Kongresowego ICE Kraków wraz ze współautorem muzyki do filmu – Dustinem O’Halloranem. Występowi towarzyszyło poczucie intymności – tylko dwa fortepiany, dwóch kompozytorów i muzyka. Prywatnie artyści są przyjaciółmi, co dało się wyczuć w pełnej ciepła atmosferze, którą wspólnie zbudowali, w swój świat wciągając całą publiczność. Nie zgodzili się na pokazywanie fragmentów z filmu na ekranie, za co jestem im do dziś wdzięczny – te dźwięki mówiły więcej bez obrazu. Na widowni zasiadała wówczas programerka prestiżowego Film Fest Gent w Belgii, która od razu po koncercie podeszła do mnie i zapytała, czy nie będę mieć nic przeciwko, jeśli w październiku tego roku panowie powtórzą go u nich. To było szalenie miłe doświadczenie. Równie miłe ze strony Dustina i Volkera było wykonanie na bis utworów Jóhanna Jóhanssona, który na tej scenie wystąpił na FMF po raz ostatni rok wcześniej. Piękne kameralne epitafium i symboliczna klamra – w końcu to Jóhann pozwolił mi ich odkryć.

Cinematic Piano: Lion. Droga do domu – Hauschka & Dustin O’Halloran (2018) – 27 maja, 20.00

Niemożliwy geniusz

Kim jest ten mężczyzna? Zadawaliśmy sobie to pytanie z innymi znajomymi z branży muzyki filmowej, widząc go na zdjęciach – a to nagrywającego z Lalo Schifrinem, a to z Enniem Morricone, a to na archiwalnych materiałach z Rayem Charlesem. Intrygował mnie i fascynował przez prawie dwa lata, i jak to bywa z przeznaczeniem, pewnego dnia Jeana-Michela Bernarda (bo o nim mowa) przedstawił mi mailowo znajomy producent i wydawca soundtracków. Wymieniliśmy z Jeanem-Michelem kilka maili pełnych szyfrów, zagadek i gier słownych, z których słynie, a potem spotkaliśmy się na festiwalu Fimucité w Santa Cruz de Tenerife, gdzie wykonywał wiele swoich utworów z małżonką Kimiko Ono w koncercie French Connections. Ponieważ jubileuszową, 10. edycję festiwalu realizowaliśmy w duchu i pod hasłem „All Is Film Music” [więcej o koncercie tytułowym w dalszej części artykułu – przyp. red.], stwierdziłem, że ten ekscentryczny, czarujący i uwielbiający czarny humor francuski kompozytor będzie świetnym dopełnieniem programu. I tak też się stało. Spotkaliśmy się z Joanną Picholą [menedżer FMF – przyp. red.] w Paryżu, wpadliśmy do małego bistro, a on czekał z książką Paris fait son cinéma i uśmiechnięty opowiadał anegdoty z filmowego i muzycznego światka.

Jean-Michel Bernard jest wykonawcą niebywałym, wirtuozem fortepianu, ale i niezwykle płodnym kompozytorem. Jest też często jurorem międzynarodowego festiwalu FIFA w Aubagne we Francji, uchodzi za świetnego pedagoga i promotora młodych talentów. Na FMF przyjechał bez nut i zagrał zaimprowizowany w całości, prawie półtoragodzinny koncert. Patrzyłem na jego biegające po klawiszach palce, mając w głowie tylko dwa określenia: „niemożliwe” oraz „geniusz”. Widziałem w życiu wielu pianistów, ale to, czego dokonywał Jean-Michel Bernard było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Bez mrugnięcia okiem przechodził od bluesa do ragtime’u i od romantycznych ballad do szalonych dźwięków kina akcji.

Z ciekawostek: na koncercie wystąpił w roli wiolonczelisty Jan Stokłosa. O udział wiolonczelisty Jean-Michel poprosił na kilka tygodni przed koncertem. Złapaliśmy za telefony i udało nam się namówić akurat Janka. Kto by wtedy pomyślał, że ten skromny i utalentowany młody chłopak akompaniujący Jeanowi-Michelowi dwa lata później będzie rządził głównym koncertem 12. edycji festiwalu FMF Gala: The Glamorous Show i weźmie na warsztat aranżacje wszystkich piosenek w programie…

Cinematic Piano: Jean-Michel Bernard (2017) – 28 maja, 20.00

Niekończąca się przygoda

Zaprogramowanie tego koncertu było chyba największym wyzwaniem w historii FMF. Jak skondensować całą muzyczną historię festiwalu, która doprowadziła nas do tego miejsca? Jak uczcić tych, którzy budowali rangę i rozpoznawalność FMF w świecie? Jak nie ulec pokusie własnego tylko gustu, ale słuchać tych, dla których FMF jest niekończącą się przygodą? Pytania się mnożyły… Jak dojrzeć w szeregach branży filmowej głosy ważne, świeże, krytyczne i dać im przestrzeń do ekspresji? I wreszcie: jak skroić wydarzenie wspólnotowe dla blisko 15 tysięcy ludzi?

Miałem dużo szczęścia, bo w podróż, jaką co roku rysowaliśmy na mapie muzyki filmowej, zawsze chciały wyruszyć tysiące fanów. Byli z nami na Błoniach – tam, gdzie wszystko się zaczęło – na pokazie Władcy pierścieni, w hali ocynowni, gdzie usłyszeliśmy suitę z Incepcji, i w Tauron Arenie Kraków na Międzynarodowej Gali Seriali w czasie, kiedy eksplodowała popularność platform VOD. Za każdym razem zadawałem sobie pytanie, dlaczego na FMF nie ma określonego nurtu, stylu, jednorodności gatunkowej. I wreszcie dotarło do mnie, jak jałowy jest spór o znaczenie muzyki ilustracyjnej czy funkcjonalnej. Bo muzyka filmowa to jazz i pop, elektronika i dronowe eksperymenty, to Polimorfia Pendereckiego i NeverEnding Story Doldingera. Każdy gatunek muzyczny może być i jest wykorzystywany w tworzeniu ścieżek dźwiękowych do filmów. W skrócie: All Is Film Music, a FMF jest świętem nieskrępowanego tworzenia, niepowtarzalnych głosów i idei, wielości języków, jakimi przemawia do nas kino.

Jednym tytułem spięliśmy więc cały kosmos muzyki filmowej. Za cel postawiliśmy sobie zebranie jak największej liczby gatunków, klimatów, rodzajów muzyki funkcjonalnej: od wielkich klasyków muzyki filmowej (Gwiezdne wojny, Władca pierścieni), przez popowe piosenki (Listen z Dreamgirls) czy jazzowy big band (Homeland). Na ostatnią chwilę załatwialiśmy nuty do suity z filmu La La Land, który miał premierę cztery miesiące przed FMF, i zlecaliśmy aranżację symfoniczną wspomnianej piosenki Beyoncé z Dreamgirls po otrzymaniu od prawników artystki zgody na jej wykonanie.

Chcieliśmy zaprezentować też grono kompozytorów, którzy razem z nami tworzyli historię FMF. Zachować równowagę między nazwiskami polskimi i zagranicznymi. Ugościć twórców debiutujących, wykreowanych przez festiwal i „wyjadaczy” zza oceanu. Już na pierwszej próbie generalnej, kiedy zobaczyłem siedzących w jednym rzędzie, czekających na swoją kolej, jedzących kanapki i bazgrzących ołówkami po partyturach artystów – Howarda Shore’a, Abla Korzeniowskiego, Briana Tylera, Jana A.P. Kaczmarka, Trevora Morrisa, Seana Callery’ego i Maćka Zielińskiego – pomyślałem: „Jak na maturze… Naprawdę tak im zależy? Komu to zawdzięczamy?”. Teraz odpowiadam: artystom, publiczności, zespołowi FMF, miastu Kraków i jego czakramowej, magnetycznej sile. Kiedy na scenie prezydent Jacek Majchrowski i dyrektor KBF Izabela Helbin dziękowali całej społeczności za zbudowanie fenomenu FMF, przeżyłem moment silnego wzruszenia i spełnienia. Pomyślałem wtedy: „Teraz mogę do końca życia sadzić pomidory, bo już wiem, jak 10 lat naszej niekończącej się przygody oddziałuje na ludzi”.

All Is Film Music – Gala Jubileuszowa 10. FMF (2017) – 29 maja, 20.00

Wielki świat małego ekranu

Nie da się ukryć, że trafiliśmy z tym koncertem w szczytowy moment „nowej fali” seriali. Kino zostało „sprywatyzowane” za sprawą tabletów i smartfonów, a ludzie zaczęli słuchać soundtracków tworzonych do produkcji sezonowych. Przez wiele lat muzyka telewizyjna była traktowana jako coś podrzędnego w porównaniu z muzyką pisaną na duży ekran. Uznani kompozytorzy nie zabierali się za „fuchy w telewizji”, a odbiorcy rzadko zwracali uwagę na ich efekty. Jeszcze dwa lata wcześniej opracowanie programu takiego koncertu byłoby nie lada wyzwaniem, nie wspominając nawet, że wydarzenie miałoby charakter niszowy. Sam nie byłem przekonany do pomysłu, że wypełnimy muzyką do seriali Tauron Arenę Kraków, ale zespół programowy FMF stwierdził jednogłośnie: teraz albo nigdy. Kto by pomyślał, że rok później będziemy już mieć wielkie platformy internetowe do oglądania seriali, a za pięć lat stworzymy kolejną Galę Seriali opartą wyłącznie na muzyce telewizyjnej.

Przecieraliśmy szlaki, a do programu podeszliśmy bardzo ambitnie. Chcieliśmy mieć najgorętsze tytuły – nie mogło zabraknąć Gry o tron czy House of Cards. Batalia o prawa do wizualizacji okazała się jedną z trudniejszych, przez jakie przebrnęliśmy – bez lobbingu samych kompozytorów i pomocy partnerów, takich jak HBO Polska, Showtime, CBS, History Channel, Canal Plus, nie udałoby nam się zrealizować tego wydarzenia. To była pierwsza na świecie gala muzyki do najsłynniejszych seriali ostatnich lat.


Międzynarodowa Gala Seriali, Daniel Licht i Norman Kim, FMF 2015, fot. Tomasz Wiech

Kilka momentów zapadło mi mocno w pamięć. John Lunn, który ze łzami w oczach mówił, że nigdy nie wierzył, że jego muzyka do Downton Abbey wypełni kilkunastotysięczną halę i będzie miała jakiekolwiek „drugie życie” poza serialem. Suita z Dextera w wykonaniu Daniela Lichta i Normana Kima, którzy zagrali na… nożyczkach, szpikulcach do rożna, taśmach i zabawkach, które sami przywieźli (ciekawostka: do końca nie wiedzieliśmy, co kryje się w riderze pod określeniem „instrumenty perkusyjne”, i kiedy na soundchecku zobaczył je nasz reżyser dźwięku, stojąc wobec zadania ich nagłośnienia, początkowo po prostu wyszedł z sali). Do tego Atli Örvarsson, który tak zapamiętale grał na fortepianie w Chicago Fire, wpatrzony w swoją wykonującą wokalizy, niemalże unoszącą się nad ziemią siostrę, że miało się wrażenie, że na sali są tylko oni. I wreszcie Trevor Morris, który zmiótł nas z powierzchni ziemi swoją suitą z Wikingów – co dało odzwierciedlenie w kilkunastu milionach wyświetleń utworu na YouTubie!

Międzynarodowa Gala Seriali (2015) – 30 maja, 20.00

Daj mi tę moc

Rok po rozwinięciu przed fanami festiwalu wachlarza muzyki telewizyjnej postanowiliśmy wykorzystać potencjał koncertu poświęconego jednemu gatunkowi i rzucić światło na kolejny, już bardzo rozwinięty, a wciąż rosnący w siłę obszar w muzyce filmowej, czyli ścieżki dźwiękowe do filmów animowanych. Tutaj mieliśmy ciężkie zadanie: fani naszego festiwalu to głównie dorośli. Zastanawialiśmy się więc, czy dla nich ten koncert będzie atrakcyjny i jak budować świadomość muzyczną najmłodszych. Stąd w lutym zorganizowaliśmy swoisty „before” przed Galą Animacji, prezentując w Tauron Arenie Kraków pierwszy film animowany „live in concert” w historii festiwalu. Jaki tytuł był i nadal jest na szczytach dziecięcych list przebojów? Oczywiście Kraina lodu. To był strzał w dziesiątkę. Udało nam się zrealizować tym samym jeden z filarów naszej misji – edukację. Małe Elzy i Olafowie, głodni doświadczeń z Krainy lodu z muzyką na żywo, przybyli również na Galę Animacji w maju.

Przenigdy nie zapomnę tych tysięcy małych twarzyczek wpatrzonych w scenę z rozwartymi oczami i ustami. Były dziecięce (i nasze!) łzy wzruszenia, śpiewanie w głos z solistkami (rewelacyjne gwiazdy dubbingu Disneya – Kasia Łaska, Magda Wasylik i Marcin Jajkiewicz), tarzanie się pod sceną i tańce. A i dorośli przybyli tłumnie na nasz koncert – z nie mniejszymi wypiekami na twarzy niż dzieciaki zasłuchani w wysmakowane suity ze Shreka, Jak wytresować smoka i Epoki lodowcowej. Wspólnie wykrzykiwaliśmy na stojąco: „Ty masz mnie za głupią dzikuskę!” oraz „Mam tę moc!” i sprawiliśmy, że siedzący na widowni pod sceną zagraniczni kompozytorzy (Harry Gregson-Williams, Heitor Pereira, Diego Navarro) oniemieli z wrażenia na widok reakcji wywołanych przez ich utwory. Dodatkowo na ten koncert przyjechał autobus wypełniony dzieciakami z mojego rodzinnego miasteczka. To był dla mnie najpiękniejszy prezent.

Gala Muzyki Filmowej: Animacje (2016) – 31 maja, 20.00

Magia dla wszystkich

Po takim wydarzeniu, jak Gala Animacji nie mogłem oprzeć się marzeniu, żeby jeszcze raz zobaczyć te dziecięce twarze zaczarowane – no właśnie – magią muzyki. Znowu podeszliśmy do koncertu ambitnie – chcieliśmy, żeby nie były to tylko bajki o księżniczkach, klasyka miała mieszać się z najnowszymi tytułami, a utwory instrumentalne z piosenkami na różne głosy.

Kiedy myślę o tym koncercie, na pierwszy plan wysuwa się w nim udział FMF Youth Orchestra. Mój podziw wzbudza to, jak orkiestra młodzieżowa, stworzona przez festiwal w 2014 roku, rozwinęła się pod skrzydłami Moniki Bachowskiej – przechodząc drogę od niewielkiego koncertu z muzyką polskich kompozytorów w Filharmonii Krakowskiej, przez występy w Sali Audytoryjnej ICE Kraków, aż po kulminację w wielkiej Tauron Arenie Kraków. Daliśmy tej grupie ogromny kredyt zaufania – a ona nie tylko stanęła na wysokości zadania, ale dosłownie wprawiła nas w oniemienie.


Koncert Disneya: Magia muzyki, FMF 2019, fot. Wojciech Wandzel

Kiedy 24 godziny przed koncertem młodzi muzycy weszli na próbę do hali, w której mieli zagrać po raz pierwszy, wciąż jednak targały nami wątpliwości. Naprawdę baliśmy się, że złapią swoje instrumenty i zwieją, bo przerośnie ich presja. Oprócz Moniki Bachowskiej dyrygował nimi zagraniczny dyrygent, sława w świecie koncertów Disneya – Erik Ochsner. Mieli wykonać wyjątkowo trudny repertuar, sprostać prestiżowi tworzonemu przez markę Disneya, grając w dokładnej synchronizacji z obrazem z bajek wyświetlanym na gigantycznym ekranie. Oprócz utworów instrumentalnych, wykonywanych przez orkiestrę do tej pory, mieli zagrać w piosenkach i, jakby tego było mało, akompaniować takim gwiazdom polskiej rozrywki, jak Michał Szpak, Natalia Nykiel, Magda Wasylik i Kasia Łaska. Żeby dołożyć sobie trudu, ale jednocześnie radości z koordynacji tego i tak już niezwykle trudnego projektu, do udziału w koncercie zaprosiliśmy laureatów programu „The Voice of Kids”: Amelię Andryszczyk i Antka Scardinę.

W koncercie nie mogło zabraknąć szalonych rytmów Coco (rozemocjonowany do granic Michał Szpak), rozśmieszających do łez personifikacji postaci z Pięknej i Bestii czy Herkulesa (rewelacyjny 16-letni Antek Scardina), wzruszeń towarzyszących piosenkom z Króla Lwa, zabawnych gier słownych czy godnej pozazdroszczenia gry aktorskiej i dykcji podczas wykonania utworów z Małej syrenki (Kasia Łaska i Marcin Jajkiewicz). Koncert zachwycił nas też czymś, co wycisnęło łzy z oczu chyba wszystkim, którzy tego wieczoru zgromadzili się w Tauron Arenie Kraków. Natalia Nykiel zaśpiewała przepiękne Pół kroku stąd z filmu Vaiana: Skarb oceanu otoczona głuchoniemymi dzieciakami z Fundacji Kultura Bez Barier, które „migały” tekst piosenki. Jeśli raz zobaczycie ten fragment, nigdy nie wypadnie on z waszej pamięci.

Koncert Disneya: Magia muzyki (2019) – 1 czerwca, 18.00

***

Festiwalowe perełki z poprzednich lat to nie wszystko. W programie 13. FMF online znajdą się również pozycje premierowe. Wszystko za sprawą nieznoszących bezczynności artystów, którzy dadzą upust swojej inwencji w serii kameralnych koncertów Live from Studio (emisja na profilu FMF na Facebooku). Warto także wyczulić ucho na częstotliwości RMF Classic. Na falach ogólnopolskiej rozgłośni usłyszymy nie tylko liczne wywiady oraz ciekawostki związane z festiwalem, ale i retransmisje siedmiu koncertów (codziennie o 21.00). Radzimy zostać w domu i pamiętajcie: wszędzie dobrze, ale na FMF najlepiej! (bsu)

26 maja – 1 czerwca
Organizatorzy: Krakowskie Biuro Festiwalowe, RMF Classic
www.fmf.fm
www.facebook.com/festiwalmuzykifilmowej

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.