Na tropach tajemnic… w internecie

10 maja 2020

Życie codzienne dawnych kultur spowija często tajemnica. Jej rąbka uchylimy podczas wirtualnego spaceru po krakowskim Muzeum Archeologicznym.

Jak żyli ludzie sto, tysiąc lub pięć tysięcy lat temu? Gdy spoglądamy na przedmioty z dawnych czasów, musimy nierzadko nagłowić się, by odgadnąć, do czego służyły. A i to nie zawsze się udaje! Wiemy jednak, że skrywają one w sobie niejedną tajemnicę. By zobaczyć prawdziwe archeologiczne skarby, nie trzeba tropić pozostałości dawnych cywilizacji w dżungli Ameryki Południowej, jechać do Egiptu czy chociażby do swojskiego Biskupina. Rodzinny piknik archeologiczny połączony z wirtualnym spacerem można urządzić w zaciszu własnego pokoju. Wystarczy pyszny sok, trochę łakoci i dostęp do internetu! Atrakcje zapewni krakowskie Muzeum Archeologiczne, które umożliwia zwiedzanie swoich wystaw online. Znajdziemy tam wiele obiektów, które rozbudzą wyobraźnię archeologicznego entuzjasty!

Archeolodzy poznają dawne kultury i cywilizacje, badając przedmioty, które pozostawili nasi przodkowie – to właśnie one „opowiadają” historię swoich właścicieli. By ją „usłyszeć”, potrzeba nie lada wiedzy i doświadczenia. Krakowscy naukowcy przez dziesięciolecia prowadzili prace wykopaliskowe na całym świecie, stąd w kolekcji muzeum znalazły się zabytki z terenów Egiptu, Peru, Ukrainy i oczywiście Małopolski. Muzeum Archeologiczne jest też najstarszą instytucją muzealną w Krakowie – liczy 170 lat!

Bezdyskusyjnym „numerem jeden” krakowskiego Muzeum Archeologicznego jest posąg zwany Światowidem, który został odnaleziony w 1848 roku w rzece Zbrucz na Podolu. Kamienna rzeźba w kształcie słupa przedstawia postać o czterech twarzach, które spoglądają w cztery strony świata. To jedno z pogańskich bóstw dawnych Słowian, z czasów gdy na terenach obecnej Polski nie było jeszcze chrześcijaństwa. Słowianie nie pozostawili po sobie żadnych zapisków, dlatego wiele z ich wierzeń stanowi dla nas zagadkę. Czy tajemnicza figura datowana na przełom IX i X wieku rzeczywiście przedstawia Światowida? Czemu zawdzięcza swój nietypowy kształt? I w jakich okolicznościach znalazła się na dnie rzeki? Te pytania nadal czekają na odpowiedzi – może udzielą ich dorastające właśnie zastępy przyszłych archeologów?

Z brzegów Zbrucza przenieśmy się na wirtualną wystawę, która zbiera artefakty znad Nilu. Na ekspozycji Bogowie starożytnego Egiptu zobaczymy siedem sarkofagów antropoidalnych, czyli przypominających kształtem człowieka. Uwagę przykuwa drewniany sarkofag z rodzaju „brzuchatych” (ze względu na wypukłe wieko), który należał do kobiety o imieniu Aset-iri-khet-es. Bogate zdobienia uległy częściowemu zniszczeniu, jednak w okolicy twarzowej zachowało się oryginalne złocenie, a od spodu widać wyraźny rysunek bogini Izydy w koronie z rogów krowy. Imię Aset-iri-khet-es zostało zapisane hieroglifami na kartonażu, ozdobnym elemencie wykonanym ze sklejonych warstw lnianej tkaniny, którym przykryto mumię. Kartonaż zachował się do dziś, stąd wiemy, jak nazywała się mieszkanka doliny Nilu, która trafiła do miasta nad Wisłą.

Aset-iri-khet-es to nie jedyna kobieta, której poświęcimy chwilę podczas wirtualnego zwiedzania. Nie sposób bowiem nie zauważyć steli baby połowieckiej ze Stadnicy na Ukrainie. Babami tradycyjnie nazywa się posągi wznoszone na stepach Europy i Azji od neolitu aż po średniowiecze. Ta z krakowskiego muzeum przedstawia stojącą kobietę naturalnej wielkości o nieproporcjonalnej budowie ciała. Jest ubrana w kaftan sięgający kolan i wysoki kapelusz, nosi kolczyki i naszyjnik, a w dłoniach trzyma tajemnicze naczynie. Rzeźba została wykonana między XII a XIII wiekiem przez Połowców, koczowniczy lud zamieszkujący niegdyś euroazjatyckie stepy. Uważa się, że takie stele były nagrobkami, oznaczały miejsca kultu bądź stanowiły znaki orientacyjne. Dodatkowo detale twarzy baby połowieckiej ze Stadnicy zostały z nieznanych przyczyn skute – kto to uczynił i dlaczego? Tego nie dowiemy się pewnie już nigdy…

Pośród kamiennych i drewnianych zabytków Muzeum Archeologicznego można też znaleźć i takie, które zostały wykonane z mniej trwałych materiałów przez ludy zamieszkujące wybrzeże Pacyfiku. Tkaniny z bawełny, wełny lamy lub alpaki zajmują szczególne miejsce na wystawie Peruwiańskie zbiory Władysława Klugera (choć nie wszystkie są dziś eksponowane!). Warto przyjrzeć się powstałej między 1000 a 1450 rokiem czapeczce dziecięcej zwieńczonej ozdobą w kształcie ptaszka. Ten element garderoby nieoczekiwanie skraca dystans geograficzny i historyczny między nami a przodkami Peruwiańczyków – pokazuje, że wcale nie różnimy się tak bardzo od siebie.

Po powrocie z dalekich krain czas na spotkanie twarzą w twarz z naszymi przodkami na wystawie Pradzieje i wczesne średniowiecze Małopolski. W jednej z sal umieszczono 24 figury mieszkańców regionu z różnych epok. Są ubrane w zrekonstruowane stroje, a ich twarze mają rysy konkretnych mieszkańców Małopolski sprzed setek i tysięcy lat. Są to tzw. portrety przyżyciowe – wizerunki powstałe dzięki naukowym metodom na podstawie czaszek osób, których groby odnaleźli archeolodzy. Figurom towarzyszą makiety domostw, wykonane na podstawie odkryć poczynionych w trakcie wykopalisk – od podkrakowskich obozowisk jaskiniowych po średniowieczne krakowskie wieże mieszkalne. W kolejnych salach zobaczymy kości mamutów, rozmaite rodzaje broni, gliniane naczynia, paciorki z muszli, towary przybyłe m.in. ze starożytnego Rzymu – tak wyglądała codzienność ludzi zamieszkujących te same tereny, na których dziś znajdują się nasze domy.

Ile zostało jeszcze do odkrycia? Bez wątpienia sporo! W rozwiązaniu zagadek z przeszłości z pewnością pomogą kolejne znaleziska i… nowoczesne technologie. (am)

Tekst powstał we współpracy z Muzeum Archeologicznym w Krakowie.

więcej

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.