Niesamowita sieć wsparcia

24 kwietnia 2020

O przekuwaniu idei w rzeczywistość, godzeniu sztuki z pieniądzem i działaniu w warunkach niepewności. W świat, do którego należy 99 procent muzyków, wprowadza nas Władek Foltyński, rzecznik projektu Tak Brzmi Miasto.

Rozmowa jest częścią cyklu DIY po krakowsku

KONFERENCJA TAK BRZMI MIASTO

Karnet: Na ostatniej edycji konferencji Tak Brzmi Miasto rozmawialiśmy otwarcie o finansach. Skąd ta potrzeba? Czy w branży to wciąż temat tabu?

Władek Foltyński: Oczywiście. Sztuka, zwłaszcza ta bardziej niszowa, wciąż nie zawsze lubi się z pieniędzmi. Ma do nich też rozmaity stosunek, od wchodzenia w relacje mało bezpieczne, oparte wyłącznie na szarej strefie, przez umowy o dzieło, aż po zupełne zanegowanie współistnienia twórczości i zarabiania. Do tego, zamiast przyjmowania zdrowych, przedsiębiorczych postaw, wielu ludzi muzyki – nawet jeśli już zarabia – wydaje wszystko, co ma (na przykład na n-ty instrument), i nie zapewnia sobie „poduszki finansowej” na trudniejsze czasy.

Dlatego w myśleniu o relacji sztuki i pieniędzy jest jeszcze wiele do zrobienia. Szczególnie dobitnie widać to w czasach takich, jak teraz – kryzysu i totalnego przedefiniowania branży.

„Rynek kultury jest zbyt mały,
żeby przetrwał rozdrobniony”

W trakcie dyskusji na konferencji wyłoniło się nieoczekiwanie motto: „Porzucamy konkurencję na rzecz kooperacji”. To możliwe?

Mocno wierzymy, że tak. Pokazał to program Tak Brzmi Miasto: Inkubator, dzięki któremu udało się połączyć podmioty każdego szczebla – od Ministerstwa Kultury i instytucji kultury, przez pięć polskich miast (z bardzo ważną rolą Krakowa, potem Poznania, Łodzi, Katowic i wspieranego przez województwo kujawsko-pomorskie Torunia), ZAiKS, Związek Artystów Wykonawców STOART, Music Export Poland, trzeci sektor, lokalne społeczności muzyczne, festiwale, aż po firmy komercyjne, takie jak Independent Digital. Dlatego też pierwszą edycję zakończyliśmy w pewnej euforii.

Oczywiście, każdy z uczestników zobaczył, że da się robić programy społecznościowe i edukacyjne dla muzyków z podobnym rozmachem i tu z pewnością pojawia się od razu myśl „Dlaczego nie samemu?”. Jednak zwłaszcza w obliczu recesji jeszcze ważniejsze będą wsparcie ministerstwa, miast i instytucji, synergia i współpraca. Rynek kultury jest zbyt mały, żeby przetrwał rozdrobniony.

No właśnie, siedzimy w domach, niepewni przyszłości, a tymczasem tematem tegorocznej edycja konferencji miały być festiwale. Nie obawiacie się, że ze względu na epidemię temat szybko się zdezaktualizuje?

Rzeczywiście, okazało się, że to chyba najmniej fortunny temat na ten rok. Wydarzenie (które planowo ma odbyć się w listopadzie) ogłosiliśmy na początku roku, a obecnie wygasiliśmy komunikację na jego temat i czekamy.

Sytuacja jest jednak na tyle dynamiczna, że szybkie podejmowanie jakichkolwiek decyzji może okazać się nietrafione. Mamy sygnały z innych branż, np. targowej: już teraz europejskie wydarzenia zostały odwołane do końca roku. Biorąc pod uwagę fakt, że targi i eventy odwoływane były jakieś trzy tygodnie przed tym, zanim podobne decyzje podejmowano względem koncertów i festiwali, jesteśmy gotowi na każdy scenariusz. I uważamy, że gotowa powinna być też branża, zamiast myśleć, że w czerwcu, a najdalej w sierpniu, wszystko wróci do normy.

Opracowaliśmy już bardziej dopasowany temat alternatywny, jednak nie chcemy bawić się ani w analityków, ani proroków. Poza tym, mało kto chce obecnie słuchać o zmianach dotyczących tego, co i tak niepewne.


Uczestnicy konferencji wieńczącej program Inkubator

RYNEK VS KORONAWIRUS

Czas dla twórców jest obecnie wyjątkowo trudny i nie wiadomo, czy i kiedy wróci „normalność”. Jak staracie się odnaleźć w nowej, niekoniecznie przejściowej rzeczywistości?

Działamy zgodnie z najlepszą naszym zdaniem zasadą na kryzysowy czas, czyli „jeden dzień naraz”. Trudno poświęcać energię na myślenie o przyszłości, skoro tym razem jedyne, od czego ona zależy, to odpowiedzialność społeczna, działania polityków i służby zdrowia.

Większość czasu poświęcamy na bieżące tematy. Opracowujemy też opcje cyfryzacji i przeniesienia do internetu naszych programów i działań edukacyjnych. Staramy się ponadto dbać o higienę psychiczną i dostarczać twórcom aktualną wiedzę i inspiracje, które pomogą im przetrwać ten niełatwy czas.

„To będzie ogromny test
dla branżowych relacji”

Czy waszym zdaniem w wyniku kryzysu więcej stracą wielcy czy maluczcy? Czy to nie będzie koniec wielu zespołów grających po godzinach?

To jedna z hipotez. Postawimy też drugą, przewrotną – być może największą szansę na przetrwanie mają ci, dla których muzyka to pasja czy hobby, ponieważ nie zależą od niej ekonomicznie. Dla innych, tych profesjonalistów, którzy naprawdę kochają muzykę, znajdzie się na pewno nowa formuła jej uprawiania. Nawet jeśli przez jakiś czas będą musieli zarabiać na czymś innym.

Całościowy obraz rynku muzycznego pewnie nie będzie się znacząco różnił od innych branż. Przetrwają ci z największym zapleczem lub ci, którzy mieli najbardziej elastyczne modele biznesowe i potrafią szybko zredukować stałe koszty. Ci bez zasobów, które można szybko zamienić na gotówkę, będą potrzebować pomocy – państwa i siebie nawzajem. To będzie na pewno ogromny test dla zbudowanych relacji – muzyków, artystów, klubów, podwykonawców, wytwórni. Dowiemy się, czy były one autentyczne, czy stanowiły tylko transakcyjną fasadę.


Od lewej: Patrick the Pan, Swiernalis, Król, Jarek Szubrycht podczas konferencji Tak Brzmi Miasto 2019

TAK BRZMI MIASTO: INKUBATOR

Dzięki projektowi Tak Brzmi Miasto: Inkubator rozkwita wiele obiecujących zespołów – jak blisko z nimi pracujecie? Domyślam się, że to coś więcej niż formalna relacja z papierologią w tle.

Oczywiście, ponieważ podstawowym założeniem programu, który wraz z Centrum Kultury „Dworek Białoprądnicki” współorganizowaliśmy i koordynowaliśmy merytorycznie, było budowanie społeczności. Wykłady i wiedza o branży muzycznej zdobyta podczas obozu czy konsultacji to jedno. Osobiste kontakty, przyjaźnie między uczestnikami, wymiana umiejętności, międzymiastowe współprace i muzyczne kooperacje – to drugie.

Podczas trwania Inkubatora naszym zadaniem było dostarczanie wiedzy i „sieciowanie” uczestników ze sobą. Teraz patrzymy, jak to wspaniale rośnie bez nas, jednak ciągle staramy się służyć kontaktami, promować aktywne zespoły z programu. Trzeba przy okazji podkreślić: my daliśmy zespołom relacje, wiedzę, kontakty i narzędzia, pracę muszą wykonać one same.

Dlatego miło jest patrzeć, kiedy tacy artyści, jak Oreada, Francis Tuan czy Izzy and the Black Trees konsekwentnie budują swoje marki i kariery, trafiają na kolejne uznane festiwale, przebijają się w mediach, wydają płyty i zdobywają fanów.

Jednak oprócz rozwoju swoich karier uczestnicy pomagają sobie nawzajem, wykorzystując grupy i media społecznościowe. Żadne pytanie nie pozostaje bez odpowiedzi, żaden problem – bez rozwiązania. To niesamowita sieć wsparcia i autentyczne przyjaźnie.

„Model sex, drugs & rock'n'roll
nie okazał się rozwiązaniem”

Uczycie młodych muzyków, jak obsługiwać narzędzia do miksowania nagrań, nawiązywać kontakty w branży, ale też dbać o zdrowie psychiczne. W którym obszarze można zaobserwować największy potencjał do rozwoju?

Na pewno ostatnie lata były czasem coraz większego zwracania uwagi na dobrostan psychiczny artystów. Był to prawdopodobnie wyraz profesjonalizowania się rynku kultury, tego, że po zaspokojeniu podstawowych potrzeb artyści zaczęli pytać siebie, czy są w tym wszystkim szczęśliwi. Zwłaszcza, że model kariery promowany przez popkulturę nie okazał się rozwiązaniem. „Sex, drugs & rock’n’roll” fajnie wygląda z perspektywy fanów, ale na każdego Keitha Richardsa przypada pewnie z tuzin takich, którzy nie przetrwali presji nałogu.

My staraliśmy się wyjść temu naprzeciw: prawie 40 procent zajęć dla artystów na letnim obozie Inkubatora w 2019 roku dotyczyło rozwijania umiejętności miękkich: komunikacji, współpracy, negocjacji, psychologicznej autoanalizy i radzenia sobie z kryzysem twórczym.

Mówimy o tych zjawiskach w czasie przeszłym, bo znowu nadszedł czas zaspokajania podstawowych potrzeb. Paradoksalnie, zdrowie psychiczne i dobrostan artystów stają się zarazem ważniejsze niż kiedykolwiek wcześniej. To ważne, żeby pomóc przejść wrażliwym jednostkom przez ten trudny okres.

W ramach Inkubatora pomagać młodym chce coraz więcej znanych osobistości – muzycy, menedżerowie, organizatorzy imprez. Główkujecie, jak ich przekonać, czy to pasjonaci, którzy sami się do was zgłaszają?

Mamy taką zasadę: szukając partnerów do współpracy, staramy się stronić od „drapieżników”. Interesują nas tylko „pasterze” (nawet jeśli czasem muszą ubrać wilczą skórę), którzy dobrze zajmą się inkubatorową „trzódką”, czyli artystami na początku kariery. Ta ich cecha sprawia, że bardzo łatwo zaprosić ich do programu.

Tak się też złożyło, że kuratorzy – czyli mentorzy Inkubatora – są profesjonalistami i pasjonatami, którzy dają z siebie znacznie więcej, niż przewiduje umowa. Motywują ich nie honoraria, ale pasja przekazywania wiedzy i doświadczenia innym.

Jak rozwinie się Inkubator w kolejnej edycji?

Dołączą inne miasta – zamierzamy wreszcie dać coś muzykom i artystom ze ściany wschodniej. Formuła będzie na pewno udoskonalona – przez cały rok słuchaliśmy uważnie informacji zwrotnych, robiliśmy badania satysfakcji wśród uczestników. Mamy więc nadzieję, że uda nam się jeszcze lepiej odpowiedzieć na potrzeby młodych artystów i menedżerów.


Zajęcia Inkubatora z Misią Furtak

NIE TYLKO POLSKA

Organizujecie konferencję i festiwal, prowadzicie Inkubator i warsztaty z cyklu Tak Brzmi Miasto: Akademia. Gdyby to było ubezpieczenie zdrowotne, można by je nazwać „planem kompleksowym”. Jak doszliście do tego momentu – organizacyjnie, finansowo?

Konsekwentną pracą – na początku bardzo małej grupy ludzi, która po godzinach i społecznie, jak to bywa w trzecim sektorze, przez prawie dziewięć lat pracowała nad ideą i marką Tak Brzmi Miasto.

Im bardziej udane były kolejne edycje konferencji i festiwalu Tak Brzmi Miasto, tym bardziej poszerzaliśmy swoją sieć współpracowników, kontaktów i zdobywaliśmy zaufanie osób i instytucji.

Nic nie wydarzyłoby się również bez wsparcia finansowego – na samym początku sklepu Skład Muzyczny, potem gminy Kraków i wreszcie Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Oraz wszystkich innych osób: sponsorów, mediów i partnerów, którzy byli i są z nami od początku tej idei.

„Bez fizycznego fana
ciężko będzie przetrwać”

No właśnie, przez siedem edycji imprezy ona zapewne ewoluowała, tak jak sam rynek. Jaka myśl towarzyszy wam nieprzerwanie w działalności, a które wątki stały się dla was istotne gdzieś po drodze? Czym się różni obecna branża od tej, którą znaliście w momencie startu?

Zgodnie z nazwą fundacji – Krakowska Scena Muzyczna – zaczęło się od chęci zintegrowania lokalnej sceny muzycznej. Zapewnienia jej wiedzy, zaplecza, pośredniczenia w kontaktach z instytucjami i klubami, pozbierania aktywnych miłośników muzyki na wspólnych koncertach, szerszego zaprezentowania najlepszych lokalnych zespołów.

Z czasem okazało się, że takie potrzeby mają sceny w całej Polsce. Na konferencję zaczęli zjeżdżać ludzie z kraju i Europy. Rósł głód wiedzy, a dzięki kameralnemu krakowskiemu wydarzeniu powstawały sieci kontaktów i profesjonalizowała się młoda branża muzyczna. Wreszcie konferencja stała się wydarzeniem z jedną z największych w Polsce części merytorycznych poświęconych biznesowi muzycznemu. Dołączyły cztery inne miasta (Poznań, Toruń, Katowice i Łódź) i zbudowały z nami program Inkubator.

Zawsze jednak najważniejszy był dla nas element społecznościowy – łączenie, poznawanie, współpraca, wymiana wiedzy i oddolna pomoc. To jeszcze bardziej istotne w czasach, kiedy wszyscy potrzebujemy siły wspólnoty.

A branża? Wie już, czym jest i czym nie jest. Wie, na czyich ramionach stoi. Wie, co może sama, a kiedy powinna się zwrócić o pomoc. Ostatnie dni, po okresie fascynacji statystykami w internecie, pokazały, że bez fizycznego fana, który generuje przepływ gotówki, ciężko będzie przetrwać. Zwłaszcza, kiedy ten odbiorca sztuki ma własne zmartwienia.

Europa zaczęła zaglądać do nas, ale i wy szukacie z nią kontaktu. Bierzecie udział w spotkaniach HEMI Music Hub – konsorcjum dziewięciu krajów, które nastawione jest na profesjonalizację mniejszych europejskich rynków muzycznych. Uważacie, że te rynki mogą się wspólnie napędzać? A może to chęć wytworzenia w każdym z nich osobnego ekosystemu, który będzie pozwalał godnie funkcjonować twórcom?

Kluczowa jest wymiana doświadczeń, połączenie sił, działanie jako konsorcjum. Zwłaszcza między mniejszymi rynkami muzycznymi, na których przepływ finansów nie pozwala na poważne konkurowanie z największymi i umieszczanie lokalnych artystów w międzynarodowych katalogach największych wytwórni. Sieć europejskich wydarzeń – m.in. konferencji i festiwali showcase’owych skupionych w HEMI – pozwala na przepływ wiedzy, pomysłów, inspiracji, ma skupioną wokół niej od lat społeczność. To zbudowało ogromny kapitał. Mamy nadzieję, że dzięki rozwojowi podmiotów HEMI profesjonalizować będzie się mogło więcej artystów.

Mała Europa potrzebuje modelu „artysty przedsiębiorcy”, który będzie miał komplet narzędzi, aby prowadzić satysfakcjonujące, dostatnie, twórcze życie, niekoniecznie będąc na okładkach modnych czasopism i w portalach plotkarskich.

Nie jesteśmy po to, żeby zajmować się jednym procentem artystów, którzy zyskali miano gwiazd. Jesteśmy po to, aby zadbać o pozostałe 99 procent.

Z Władkiem Foltyńskim, muzykiem i rzecznikiem Tak Brzmi Miasto,
rozmawiał Bartosz Suchecki, „Karnet”

Na zdjęciu głównym:
Michał Wójcik i Władek Foltyński podczas konferencji Tak Brzmi Miasto 2018

  • Tak Brzmi Miasto to organizowane przez fundację Krakowska Scena Muzyczna konferencja i festiwal dla nowej branży muzycznej, które co roku odbywają się w Krakowie. Kierowane są zarówno do młodych artystów, jak i doświadczonych muzyków i menadżerów, którzy chcą sami zarządzać swoją karierą.
  • Tak Brzmi Miasto: Inkubator to bezpłatny program wsparcia branży muzycznej przeznaczony dla artystów i zespołów samozarządzających się oraz menedżerów, który odbywa się w Krakowie, Katowicach, Łodzi, Poznaniu i Toruniu.
  • Tak Brzmi Miasto: Akademia to cykl warsztatów podobnych do tych z edycji konferencyjnej/festiwalowej, skierowany stricte do muzyków.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Tak Brzmi Miasto na Facebooku

więcej

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.