Fantastyczna życiowa przygoda

14 października 2019

24 października Kayah i Goran Bregović przypomną w Tauron Arenie Kraków utwory z płyty, która przed dwoma dekadami biła rekordy popularności. W rozmowie z „Karnetem” artystka mówi o powrocie do starszych kompozycji, swoich relacjach z Goranem oraz obiecujących twórcach młodego pokolenia.

„Karnet”: Z niewielką przesadą można powiedzieć, że płytę Kayah & Bregović pod koniec ubiegłego wieku śpiewała niemalże cała Polska. Krążek cieszył się dużą popularnością również na wielu zagranicznych rynkach. Wiemy jednak, jak zmieniła się branża muzyczna i nasza codzienność ogółem przez ostatnie 20 lat. Co sprawiło, że wróciliście teraz do tego projektu? Jakie emocje odnajduje Pani w starych kompozycjach po upływie czasu?

Kayah: Trzy lata temu Goran zaprosił mnie na swój warszawski koncert. Byłam tylko gościem na kilka utworów, ale kiedy weszłam na scenę, byliśmy świadkami prawdziwej histerii. Wtedy oboje zrozumieliśmy, jak ważna jest dla ludzi nasza wspólna płyta – postanowiliśmy przygotować prawdziwą podróż sentymentalną i ruszyliśmy w trasę. Myśleliśmy, że będzie tylko jedna, jednak to, co wydarzyło się na koncertach, przerosło nasze wszelkie oczekiwania i w tym roku postanowiliśmy je powtórzyć. Sam koncert to niesamowita energia, niesłychane reakcje i silne emocje. We mnie także. Kocham ten projekt. Piosenki gramy w nieco zmienionych formach, ale to tylko dodaje pikanterii. Jestem dziś dojrzalsza, inaczej interpretuję teksty, bardziej świadomie dobieram dźwięki. To fantastyczna życiowa przygoda.

Kayah i Bregović to projekt, który pozwolił przybliżyć postać Bregovicia szerokiej publiczności w Polsce, ugruntował także Pani mocną już pozycję na krajowej scenie. Po zakończeniu promocji płyty poszliście jednak własnymi ścieżkami. Jesteście ludźmi bogatszymi o doświadczenia zawodowe i prywatne. Jak wpłynęło to na waszą relację? Jak się ona zmieniała na przestrzeni lat?

Na gruncie zawodowym było ok, ale daleko nam było do wybitnej chemii w międzyludzkich relacjach. Dziś sam Goran przyznaje, że nie poznał się wtedy na mnie. Obecnie łączy nas ogromny wzajemny szacunek. Goran wciąż może nie jest „najłatwiejszy”, ale jednak czuję ogromne wsparcie od niego na scenie, bez cienia konkurowania – nasze relacje są serdeczne i partnerskie.

Czy zamierzacie nagrać razem coś nowego – może nie kolejną płytę, ale choćby singiel? A może uważa Pani ten projekt za zamknięty, a koncerty są po prostu jego podsumowaniem?

Goran wciąż powtarza, że jest stary i zmęczony… W zmęczenie uwierzę, w końcu cały czas jest w podróży – samoloty i hotele, ciągłe zmiany szerokości geograficznej, i tak przez wiele lat, mogą wykończyć fizycznie i psychicznie. Na razie nie potrafię go namówić na przygotowanie Dawaj w długą – piosenki, którą przecież zrobiłam na nasze dwudziestolecie. Może przekonam chociaż zespół… Czy coś nowego powstanie? Jeśli Goran zmieni o sobie zdanie, byłaby szansa. Z drugiej strony, nie wiem, czy bym się odważyła. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Wszyscy spodziewamy się w Tauron Arenie Kraków przebojów – Śpij kochanie, śpij czy Prawy do lewego. Czy jest szansa, że usłyszymy na żywo również jakieś nowe propozycje?

Gramy na koncertach dodatkowo Po co, jest też Miłość ci wszystko wybaczy… Mam jeszcze pewien pomysł, ale zobaczymy, czy się uda. Generalnie nawet te wszystkie stare piosenki mają nieco zmienione aranżacje i formy, więc niespodzianek jest sporo.

W Pani karierze dużo było eksperymentów – utwory czy nawet całe płyty kojarzone z folkiem, popem, soulem, jazzem, muzyką klubową, do tego niezliczone dodatkowe projekty, m.in. współpraca z kwartetem smyczkowym, płyta z kolędami, hołd dla Zbigniewa Wodeckiego, powrót do Supermenki u boku rapera KęKę. Na czym w ostatnim czasie skupia się Pani uwaga? Gdzie tym razem Pani powędruje?

Wciąż kręcą mnie różne rzeczy i w wiele kierunkach chciałabym pójść. Wszystko jednak rozbija się o czas, tak mój, jak i moich współpracowników – bardzo ciężko jest się zsynchronizować. Marzy mi się płyta z pościelówami, wyciskaczami łez, których w głowie mam mnóstwo, ale też wciąż chodzi mi po głowie płyta uduchowiona. W zależności od postępu prac związanych z dostępem realizatorów dźwięku i muzyków będzie bliżej do wydania płyty. Też mam już dosyć pytań fanów o to, kiedy wyjdzie (śmiech).

Założona przez Panią i Tomika Grewińskiego wytwórnia Kayax prężnie się rozwija na trudnym rynku fonograficznym od blisko dwóch dekad. Jednym z głównych założeń wydawnictwa jest promowanie młodych zdolnych. W ostatnim czasie poznajemy wielu utalentowanych artystów dzięki inicjatywie My Name Is New. Może to niedyplomatyczne pytanie, ale ma Pani wśród nich jakiegoś osobistego faworyta, kogoś, na kogo powinniśmy zwrócić szczególną uwagę?

Przede wszystkim dzięki platformie My Name Is New możemy nawiązać współpracę i pomóc dużo większej liczbie początkujących artystów. To mnie bardzo cieszy i daje wiatr w żagle. Oczywiście, że pojawiają się faworyci. Już teraz mogę pochwalić się, że podpisaliśmy kontrakty z Bloo Crane, którzy są absolutnie genialni i pochodzą zresztą z Krakowa oraz z odjechanymi Rat Kru. Bardzo też lubię zespół Kolory, ostatnio miałam nawet przyjemność zaśpiewać duet z ich wokalistą, Sebastianem. Podobają mi się bardzo m.in. Tacher, Phillip Bracken i Zuza Gadowska. Młodych zdolnych ludzi jest cała masa! Zachęcam wszystkich do poszukiwania i odkrywania.

W ramach rozwoju otworzyliśmy także internetowy sklepzmuzyka.pl, w którym można kupić płyty przedpremierowo w specjalnych edycjach, z autografem albo nawet z osobistym odbiorem z rąk artysty, jak to ostatnio miało miejsce przy okazji premiery płyty Mery Spolsky. Staramy się też być coraz bardziej ekologiczni. Najnowszą płytę Natalii Przybysz Jak malować ogień na winylu wydajemy z odpadków winylowych, które normalnie wędrują na wysypisko śmieci, a zamiast folii użyjemy papieru kukurydzianego. Cieszę się, że coraz więcej biznesów myśli o tym, by być przyjaznymi dla środowiska i że coraz więcej osób myśli o tym, jakie codziennie podejmować kroki, by żyć bardziej eko. To bardzo krzepiące.

Rozmawiał Bartosz Suchecki, „Karnet”
Foto: Piotr Porębski

ZOBACZ RÓWNIEŻ:
Kayah & Bregović w Tauron Arenie Kraków, 24 października, godz. 19:00

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.