W dobrą stronę

23 kwietnia 2019

O współczesnym kinie niezależnym, kierunku, w którym podążają polscy filmowcy i marce Filmowy Kraków opowiada Alicja Myśliwiec, PR manager Mastercard OFF CAMERA.

Mastercard OFF CAMERA to wielkie święto kina niezależnego… No właśnie, czym właściwie jest autorskie kino niezależne i czy jego definicja na przestrzeni lat uległa zmianie?

Kamerę może postawić każdy, pytanie tylko, czy osoba, która o tym decyduje, ma własny punkt widzenia. Kino autorskie ciągle mówi swoim głosem. Filmy offowych twórców wciąż poruszają trudne, odważne tematy i zadają czasem niewygodne pytania. Natomiast wysokość budżetu przestała już być wyznacznikiem, który decyduje o niezależności kina w takim stopniu, w jakim mówiło się o tym jeszcze przed kilkoma laty.

Czy w dobie smartfonów, nowych mediów i szumu informacyjnego, który nas otacza, ta optyka patrzenia niezależnych filmowców jakoś się zmieniła?

Zdecydowanie. Możemy się o tym przekonać, oglądając filmy prezentowane podczas sekcji specjalnych festiwalu, które wiele mówią o współczesnym świecie, a przy okazji są pokazują, w jaki sposób kino reaguje na rzeczywistość i jak mocno jest związane z tym, co tu i teraz. Na przykład sekcja Gdzie ci mężczyźni? jest refleksją wywołaną przez takie akcje, jak #metoo czy #timesup. Ciekawe zmiany zachodzą w kinie inicjacyjnym, które zastanawia się nad tym, jak odnaleźć się w rzeczywistości będącej de facto siatką zapośredniczonych schematów komunikacyjnych – bardziej wirtualnych niż realnych. Dominuje pytanie: kim jestem? Widzimy również, jak wielką rewolucję technologie wywołują w życiu kolejnego pokolenia widzów festiwalu OFF CAMERA: nastolatków, studentów, młodych ludzi, którzy są na etapie decydowania o sobie i wyboru dalszej drogi życiowej. Mam głębokie poczucie, że kierunek, w którym zmierza kino niezależne, to zadawanie ważnych pytań – i szukanie na nie odpowiedzi.

W Konkursie Polskich Filmów Fabularnych mamy dziesięć tytułów, w tym kilka nagrodzonych – m.in. Słodki koniec dnia Jacka Borcucha czy Monument Jagody Szelc – a także jedną polską produkcję: Wilkołaka Adriana Panka w międzynarodowym konkursie Wytyczanie drogi… W jakim kierunku zmierza polskie kino?

W najlepszym dla siebie, międzynarodowym kierunku. Słodki koniec dnia Jacka Borcucha to trzeci film tego reżysera pokazywany na festiwalu Sundance, który jest dla nas punktem odniesienia, bo to on zainspirował Szymona Miszczaka do stworzenia marki, jaką jest OFF CAMERA. Polskie kino przekracza granice i opowiada uniwersalne historie, które z drugiej strony odnoszą się do naszej codzienności. Z kolei Monument Jagody Szelc mocno wpisuje się w nurt filmów filozoficznych: to co reżyserka robi, to egzorcyzmy na kinie. Lubię ją nazywać szamanką języka filmowego, ponieważ nie boi się opowiadania historii w rytualny sposób i nie ma w polskiej kinematografii twórcy, który tworzyłby swoje dzieła z taką konsekwencją. Dlatego już teraz zapraszam na majowe spotkanie z Jagodą Szelc. Dowiemy się, dlaczego reżyserka lubi stać pod drzwiami sali kinowej i przygląda się ludziom, którzy wychodzą w trakcie seansu.

Co jeszcze czeka nas podczas majowej odsłony festiwalu?

Filmowa majówka z serialami, czyli SerialCon. W Krakowie pojawią się twórcy, którzy sprawiają, że z niecierpliwością czekamy na kolejne odcinki lub jesteśmy w stanie zarwać noc tylko po to, by obejrzeć cały sezon danej produkcji. Czekają nas pokazy premierowe, więc fani seriali nie będą rozczarowani. Z dużym zainteresowaniem przyglądamy się kryminałom, ale i kryminały coraz śmielej patrzą w stronę ekranu, czego przykładem są ostatnie produkcje, takie jak Chyłka – Zaginięcie na podstawie powieści Remigiusza Mroza z Magdaleną Cielecką w roli głównej. Wspólnie zastanowimy się, w jakim stopniu tekst kryminału wpływa na format małego ekranu. W końcu nieważne, czy to film, czy serial, wszystko słowem się kręci.

Po raz pierwszy Mastercard OFF CAMERA, Festiwal Muzyki Filmowej, Krakowski Festiwal Filmowy oraz wystawa w Muzeum Narodowym poświęcona twórczości Andrzeja Wajdy występują pod wspólnym szyldem Filmowego Krakowa.

Tak, i bardzo się cieszę, że mówimy o naszym mieście nie tylko w kontekście planu filmowego. Gdy spojrzymy na rodowód wielu filmowców, to widać coś takiego w samym Krakowie, jakiś wewnętrzny niepokój, który budzi ich zainteresowanie i ściąga tutaj. Część ludzi powie, że to wawelskie czakramy, które leczą, dla innych będzie to duch Piwnicy pod Baranami, klimat wolności i swobody artystycznej wypowiedzi. Sztandar niezależności jest dla nas bardzo cenny. Pojawia się w różnych konfiguracjach i – mam takie głębokie poczucie – wszystkich nas jednoczy.

Szczególnie ważnym i poruszającym projektem w ramach Filmowego Krakowa jest dla nas wystawa WAJDA w Muzeum Narodowym w Krakowie. Jeszcze nie tak dawno Andrzej Wajda był gościem naszego festiwalu, pamiętamy cyfrową rekonstrukcję i pokaz jego Ziemi obiecanej, podczas którego spotkał się z Danielem Olbrychskim, Wojciechem Pszoniakiem i Andrzejem Sewerynem. Ten ostatni wrócił w tym roku na festiwal, by świętować jubileusz pięćdziesięciolecia pracy artystycznej. Jestem przekonana, że będzie to okazja, by o Andrzeju Wajdzie rozmawiać i spojrzeć na Kraków oczami Mistrza. To wspaniała klamra dla całej historii kina i atmosfery, którą udało się stworzyć festiwalowi OFF CAMERA, ponieważ Andrzej Seweryn świętuje swój jubileusz pokazem filmu Ostatnia rodzina Jana Matuszyńskiego, który w 2017 roku wygrał konkurs główny. W Krakowie historia nie tyle lubi się powtarzać, co rymować.

Rozmawiała Justyna Skalska

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.