Moda męska po krakowsku

1 lipca 2016

Wygląd to nie wszystko – zwykło się mawiać. Jednak wizerunek to pierwszy pozawerbalny sygnał, który wysyłamy. Jaki sygnał wysyłają krakowscy mężczyźni?

GOShA Kusper: Na moje pytania odpowiadają trzej związani z Krakowem specjaliści w dziedzinie męskiego wizerunku: hołdujący klasyce w męskim ubraniu Wojciech Szarski, stylista fryzur Tomasz Marut i Wojtek Bednarz, główny projektant dużej marki odzieżowej. Zaczynamy: na co Pan najbardziej zwraca uwagę w wyglądzie mężczyzny?

Wojciech Szarski: Na to, czy mężczyzna się tylko odziewa, czy ubiera. Lubię, kiedy ubranie nie tylko spełnia swoje podstawowe funkcje, ale gdy wyraża określony styl. I nie ma znaczenia, czy ten styl jest tożsamy z moim czy też nie.
Tomasz Marut: U mnie punktuje ta jakość, która czyni człowieka wyjątkowym, odrębnym. Nabytym zwyczajem powielamy schematy. Nie oczekuję, żeby wszyscy nagle szturmowali bramy konwenansów, bo nie imponuje mi mężczyzna w spódnicy. W męskim ubiorze szukam czegoś, co w żargonie stylistów ma określenie – „it”.
Wojtek Bednarz: Ja osobiście zawsze patrzę na buty. To podstawa – dosłownie i w przenośni. Nawet jeśli zakładamy, że ubiór nie ma znaczenia i że nie szata zdobi człowieka – to akurat buty są w stanie opowiedzieć nam nie tylko o jego preferencjach estetycznych, ale też o charakterze. 

G.K.: Podobno ubranie „ma głos”. Co Panu mówi styl krakusów?

W.S.: Większość głównych ulic zdominowana jest przez turystów, dlatego na zasadzie kontrastu można spekulować, że styl krakowskich mężczyzn jest dość mocno konserwatywny.
T.M.: Styl krakusów nie mówi – on krzyczy. Krzyczy „pomaluj mój świat!”. Spontaniczność w doborze kolorów rozgrywa się na skali trzech odcieni szarości i sześciu tonacji czerni. Zaskakuje mnie, jak zgodni w tej kwestii są mieszkańcy Krakowa, jakby kolory zarezerwowane były tylko dla mody narciarskiej oraz reklam leków na grypę, w tej drugiej części, kiedy wszyscy już wyzdrowieli.
W.B.: Może lepiej, żeby ubrania nie miały głosu. Oczywiście są zmiany, jest lepiej, ale to nie znaczy, że jest dobrze. Jest zapobiegawczo, bardzo często nijako. Nie twierdzę, że właśnie tacy są krakusi – więc może czas, żeby to pokazać.

G.K.: Co doradziłby Pan im najpierw?

W.S.: Polacy zaczynają się coraz lepiej ubierać. Kupiliśmy lepsze ubrania, jeździmy lepszymi samochodami. Pojawiła się presja zewnętrzna, żeby wyglądać lepiej. I dobrze. Myślę, że mężczyźni powinni zacząć od nabycia dobrych butów na skórzanych podeszwach, które mogą długo służyć i być podstawą garderoby.
T.M.: W Korei Północnej dekretem dyktatora ogłoszono dziesięć obowiązujących fryzur męskich. To sporo, bo wydaje się, że u nas obowiązuje tylko jedna – krótko, czyli „na jeża”. Dbałość o urodę, strój czy fryzurę, konsekwencja w stylu bycia to jest jak najbardziej męska rzecz. Musimy zacząć od zmiany myślenia i postawić znak równości pomiędzy pojęciami atrakcyjności i męskości.
W.B.: Dobry wygląd to nie tylko to, co na sobie mamy. To także elegancja, która nie polega na byciu modnym lub noszeniu drogich rzeczy – chodzi o pewien typ zachowania. Osobiście zacząłbym od małych, drobnych spraw: odpowiednia długość spodni, właściwy dobór rzeczy do sylwetki, schludność. To na początek powinno wystarczyć. Potem łatwiej będzie zadbać o resztę.

G.K.: Recepta wydaje się zatem prosta: lepszy fason ubrań, odrobina koloru, dobre buty – i więcej pewności siebie!

GOShA Kusper – jedna z pierwszych w Polsce personal shoppers, trenerka wizerunku, stylistka.

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.