Odwaga i szczerość

19 lutego 2021

Zapraszamy do kolejnej odsłony naszego cyklu DYI po krakowsku, w którym oddajemy głos niezależnym artystom i kreatorom kultury.

Moja Europa tonie to etiuda filmowa zrealizowana przez grupę studentów ze szkół filmowych i teatralnych mieszkających na co dzień w Krakowie. O samym pomyśle, zbiórce pieniędzy na realizację filmu i planach na przyszłość rozmawiamy ze scenarzystką i reżyserką filmu Julią Smoleń.

Karnet: Jak zaczęła się twoja przygoda z filmem?

Julia Smoleń: Jestem absolwentką tekstów kultury oraz filmoznawstwa na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale moja prawdziwa fascynacja obrazem – i przede wszystkim opowiadaniem historii – narodziła się podczas studiów w Akademii Fotografii w Krakowie. Zaczęłam więc równolegle studiować scenariopisarstwo, a później reżyserię w krakowskiej AMA FILM Academy, której jednak nie kontynuowałam. Tak naprawdę moja przygoda z filmem to splot wielu przypadków i własnej determinacji. Można powiedzieć, że sama uczyłam się – i nadal się uczę – reżyserowania. To długi, intensywny, czasem wykańczający, a zarazem fascynujący proces. Wykańczający, bo również samodzielnie musiałam przeskoczyć własne obawy, czy w związku z niewielkim doświadczeniem udźwignę tak duży projekt, jakim jest kręcenie filmu.

Każdy z ekipy pracującej przy realizacji etiudy ma zupełnie inne doświadczenie: część osób trafiła na plan po raz pierwszy, inni są profesjonalistami. Ta różnorodność jest bardzo ciekawa i wiele mnie nauczyła.

O czym jest twoja etiuda filmowa? Skąd pomysł na realizację takiego tematu?

Na poziomie fabuły Moja Europa tonie opowiada o parze młodych ludzi, którzy wybierają się w podróż do przyjaciół. Między nimi od dawna nie jest dobrze, a w świat głównej bohaterki Marty (w tej roli Katarzyna Pilewska) właściwie całkowicie się rozpada. Dlaczego? Tego nie mogę zdradzić.

Chciałam oddać głos filmowej bohaterce, którą traktuję jako pewną figurę młodej kobiety żyjącej we współczesnej Polsce. Zależało mi na tym, żeby poprzez historię Marty opowiedzieć o swoim pokoleniu. O naszych lękach i obawach, o trudnościach wchodzenia w dorosłość i o tym, w jaki sposób społeczne oczekiwania nas przytłaczają, odbierają nam odwagę do poszukiwania siebie. Z kolei kontekst, który nakreślam w historii – protesty na ulicach, trwająca pandemia – jest efektem mojego doświadczenia 2020 roku. Doświadczenia, które zarówno dla mnie, jak i dla moich bliskich było trudne. Czułam, że wszystkie moje marzenia i plany są po kolei wymazywane przez sytuację na świecie i w naszym kraju. Moja Europa tonie powstała też z przekonania, że nasza historia – historia mojego pokolenia – dla pewnego ogółu może być nieistotna. Zaczęłam się nawet zastanawiać, dlaczego nie robię filmu o kryzysie uchodźczym czy zmianach klimatycznych, ale pomyślałam wtedy, że osobiste doświadczenia są równie ważne. Świadomie dałam sobie prawo do stworzenia filmowej opowieści na własnych warunkach.

Zdecydowaliście się na zrzutkę pieniędzy. Dlaczego?

Tak jak podkreśliłam wcześniej, nie studiuję w tym momencie w żadnej szkole filmowej. Dlatego znalezienie dofinansowania na ten projekt było bardzo trudne i czasochłonne. Oczywiście organizowane są różne stypendia i konkursy, które mogą ułatwić realizację projektów filmowych, ale ja nie chciałam czekać. Zależało mi na tym, żeby zrobić film już, teraz. Miałam czas na to, by w pełni poświęcić się przygotowaniom, a poza tym temat projektu był dla mnie na tyle ważny i aktualny, że chciałam go zrealizować jak najszybciej. Dodatkowo przez lockdown stęskniłam się bardzo za pracą na planie filmowym, którą uwielbiam.

Realizacja filmów kosztuje, i to niemało, dlatego zdecydowaliśmy się na zrzutkę. Wraz z kierownikami produkcji (Antoni Dziecinniak, Marta Kamińska, Maksymilian Soszyński) robiliśmy to po raz pierwszy, więc nie mieliśmy żadnych konkretnych oczekiwań. Nie mieliśmy też doświadczenia. Ustaliliśmy sobie dość wysoki cel, bo 15 tysięcy złotych. Miałam obawy, że to może niedobrze, bo przecież nie wszyscy wiedzą, jak droga jest realizacja filmu. Odbiór zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Zebraliśmy ostatecznie ponad 13 tysięcy złotych, dzięki którym udało się opłacić tak naprawdę większość koniecznych kosztów.

Czy trudno realizować etiudę filmową w czasach pandemii? Z jakimi ograniczeniami się spotykacie?

Mam wrażenie, że tych ograniczeń nie było dużo. W niektórych przypadkach wręcz przeciwnie. Kiedy szukałam członków ekipy filmowej, wiele osób pisało, że cieszy się na wspólną pracę, bo przez pandemię jest mniej projektów. W ten sposób dość szybko udało mi się skompletować większość zespołu – współtwórców tego filmu. Myślę, że również przez pandemię wszyscy aktorzy mieli na tyle wolnego czasu, że byli w stanie się ze mną spotykać, poświęcić czas na próby i rozmowę na temat postaci czy samego projektu. A to było dla mnie bardzo ważne i mam nadzieję, że zaprocentowało w pracy na planie.

Jedynym ograniczeniem było znalezienie odpowiednich lokalizacji. Wraz z autorem zdjęć – Szymonem Jarząbkiem – i wspomnianą już Martą Kamińską spędziliśmy mnóstwo czasu w trasie po Polsce, poszukując przestrzeni. Największy problem mieliśmy z hotelem, w którym kręciliśmy kilka scen, ale ostatecznie pandemia znowu zagrała na naszą korzyść. Na planie zdjęciowym w hotelu byliśmy sami – nie było żadnych gości, ponieważ obiekt był dla nich zamknięty. W dużym stopniu ułatwiło nam to pracę.

Co udało wam się już zrealizować, a co jeszcze czeka na realizację?

Za nami pięć intensywnych dni pracy na planie. Aktualnie mam już obejrzany cały materiał i czekam na pierwszą wersję montażową. Powoli zaczynamy więc żmudny okres postprodukcji: montaż, dźwięk, kolor obrazu i tak dalej. Kiedy film będzie gotowy, z pewnością pomyślimy o jakiejś kameralnej premierze. Chcielibyśmy również pokazać naszą etiudę na festiwalach w Polsce i w Europie.

Jak zachęciłabyś innych młodych filmowców do realizacji swoich marzeń o nakręceniu filmu?

Nie wiem, czy mam prawo zachęcać czy udzielać rad, myślę jednak, że to ważne, aby pamiętać o dystansie do siebie. Po pierwsze, bardzo pomaga swoiste odcięcie własnego „ja” od projektu. Całą energię skierowałam na realizację filmu i nie brałam do siebie niepowodzeń. Po drugie, trzeba dbać o wolność twórczą, mieć odwagę, pracować, czytać, pisać. A jeśli ktoś ma już gotowy temat, projekt albo cały scenariusz, to dopiero zacznie się trudna i długa przygoda. Trzeba nauczyć się przyjmować każde „nie” bez utraty wiary w to, co się robi. To szalenie trudne. Życzę więc i sobie, i wszystkim tym, którzy marzą o robieniu filmów, żeby byli szczerzy, bezkompromisowi i wyrozumiali wobec siebie. To zawsze jakiś start.

Rozmawiała Justyna Skalska

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.