Na wysokim poziomie

10 lutego 2021

O trudach i wyzwaniach minionego roku, planach na przyszłość i wizji teatru w „nowej rzeczywistości” rozmawiamy z Andrzejem Wyrobcem – nowym dyrektorem Teatru Bagatela.

Karnet: 2020 rok nie oszczędził Teatru Bagatela. Najpierw zarzuty wobec poprzedniego dyrektora, potem wybuch epidemii, pod koniec roku – tragiczna informacja o śmierci Giovanny’ego Castellanosa, który reżyserował najnowszy spektakl na scenie przy ulicy Karmelickiej... Jak wszystkie te trudne sytuacje wpływają na pracę nowego dyrektora?

Andrzej Wyrobiec: Wszystkie wspomniane wydarzenia złożyły się na sytuację, z którą dotychczas nikt się w Teatrze Bagatela nie mierzył. Koronawirus nie tylko pozbawił nas dochodów, ale również miał ogromny wpływ na stan emocjonalny zespołu. Przyszliśmy [wraz z Krzysztofem Materną – przyp. red.] w momencie, gdy największą potrzebą było zabranie się do pracy i produkcja nowych przedstawień, które mogłyby wpłynąć na konsolidację zespołu. Zostaliśmy jednak bez uregulowań dotyczących pracy aktorów w okresie pandemii, a to, co robiliśmy, pracując, było sprawą naszej dobrej woli i świadomości, że kontaktując się ze sobą, narażamy zdrowie i życie. Wybraliśmy tę drogę, ponieważ bezczynność nie tylko pogłębiała nie najlepsze nastroje w zespole, ale również stawiała znaki zapytania, kiedy rozmawialiśmy o przyszłości Bagateli.

Śmierć Giovanny’ego Castellanosa była dla nas wielkim wstrząsem. W sierpniu 2020 roku rozpoczęliśmy próby do inscenizacji sztuki Gabrieli Zapolskiej Ich czworo. Codzienne spotkania, próby z aktorami, praca ze scenografami, plastykami, zespołem technicznym, rozmowy po pracy – bardzo nas to wszystkich do siebie zbliżyło. Planowaliśmy premierę na 24 października, ale epidemia pokrzyżowała te plany. 20 października mieliśmy ostatnią próbę generalną i pokaz, w którym Giovanny grał jedną z postaci. Następnego dnia wypiliśmy, jak zawsze, poranną kawę, ustaliliśmy, że jesteśmy dobrej myśli, uściskaliśmy się mocno… Po 9 dniach już nie żył. Zmarł z powodu koronawirusa 1 listopada 2020 roku. Miał 40 lat. Był zdrowym, wysportowanym i pełnym energii chłopakiem. Uroczym, ciepłym i życzliwym człowiekiem. Szok i tragedia trudna do opisania.

Rok 2020 faktycznie nie oszczędził Teatru Bagatela. Na początku było trzęsienie ziemi, w którego następstwie kandydowałem (konkurując m.in. z Giovannym) na stanowisko dyrektora, a potem napięcie już tylko nieprzerwanie rosło. Informacja o planowanym konkursie została ogłoszona w styczniu, kiedy jeszcze mało kto wiedział, co znaczy lockdown. Termin składania aplikacji wyznaczono na 16 marca – jak się później okazało, początek ograniczeń wynikających z rozprzestrzeniającej się pandemii. Z tego powodu konkurs udało się rozstrzygnąć dopiero w czerwcu i od 1 lipca razem z dyrektorem artystycznym Krzysztofem Materną i dyrektorem ds. organizacyjno-technicznych Włodzimierzem Gorajem zarządzamy Bagatelą.

Pandemia brutalnie zmieniła i skomplikowała życie nas wszystkich. Zmusiła do poważnej korekty zamierzeń i planów, zweryfikowała priorytety, skłoniła też do refleksji. Wierzę, że wyjdziemy kiedyś z tego stanu zawieszenia – w którym żyjemy od miesięcy – mocniejsi, a dla siebie nawzajem lepsi i bardziej wyrozumiali. To są wyzwania, których nowy dyrektor na pewno się nie spodziewał. Podejmuję je jednak bez wahania i z przekonaniem, że razem z zespołem 120 pracowników Teatru Bagatela im sprostamy.

Jak mocno koronawirus zrewidował plany repertuarowe? 

Czas pandemii i wprowadzenie reżimu sanitarnego w sposób dojmujący zmienił funkcjonowanie wszystkich instytucji kultury. Przypomnę, że w marcu ubiegłego roku nasza działalność została zawieszona. W maju rząd zezwolił na działalność galerii sztuki, muzeów, kin, potem dopuścił możliwość pracy na planach filmowych, ale teatry musiały czekać na otwarcie aż do 6 czerwca. Sezon wiosenny tym samym został spisany na straty.

Opóźnienie – z powodu pandemii – rozstrzygnięcia konkursu na dyrektora teatru i objęcie przeze mnie funkcji dopiero w lipcu nie ułatwiło planowania repertuaru na okres wakacyjny. Liczyliśmy na poprawę sytuacji od września, okazało się jednak, że możemy grać tylko dla połowy widowni, potem dla 25%, a w październiku teatry zostały ponownie zamknięte…

Brak możliwości wystawiania spektakli, a co za tym idzie sprzedaży biletów, jest dla Bagateli koszmarem finansowym. Dotacja naszego organizatora – gminy miejskiej Kraków – pokrywała dotąd tylko połowę kosztów funkcjonowania teatru. W pozostałej części teatr był finansowany przez naszą wierną publiczność, która płaciła za bilety. Bez ogromnego wsparcia finansowego miasta oraz środków, które otrzymaliśmy z Funduszu Wsparcia Kultury i Państwowego Funduszu Rozwoju koniec roku byłby bardzo smutny.

Koronawirus zweryfikował zatem nasze plany programowe o tyle, że po prostu nie możemy otworzyć teatru dla widzów. A mamy przecież w repertuarze ponad 40 spektakli! Niektóre z nich zostały zaprezentowane publiczności tylko kilka razy, jak inscenizacja arcydzieła Calderóna Życie jest snem w reżyserii litewskiego reżysera Gintarasa Varnasa, docenione przez jury XIV Międzynarodowego Festiwalu Gombrowiczowskiego Dialogi polskie Mikołaja Grabowskiego czy poruszające przedstawienie Śmierć pięknych saren Oty Pavla w reżyserii Jana Szurmieja i z główną rolą Krzysztofa Bochenka, za którą otrzymał od Rady Miasta Krakowa Nagrodę Teatralną im. Stanisława Wyspiańskiego.

Gdy do tej listy dodamy jeszcze kolejne tytuły, których widzowie dotąd nie mieli szansy zobaczyć, czyli Ich czworo w reżyserii Giovanny’ego Castellanosa, rozśpiewaną Bagatelę w spektaklu przygotowanym przez Krzysztofa Maternę i Rewizora, nad którym pracuje Mikołaj Grabowski, to proszę mi wierzyć: nie marzymy o niczym innym, jak tylko o tym, żebyśmy mogli wszyscy, może już zaszczepieni, spotkać się w teatrze.

W styczniu miała się odbyć premiera Rewizora. Czy prace nad spektaklem trwają, czy też zostały wstrzymane?

Zapowiadana premiera Rewizora, dzięki wspaniałej pracy reżysera Mikołaja Grabowskiego i całego zespołu zaangażowanego w ten projekt, jest na ukończeniu. Jeśli tylko teatry zostaną otwarte, premiera w końcu stycznia będzie mogła się odbyć.

Po wprowadzeniu kolejnych obostrzeń teatry przeniosły się w przestrzeń internetu. Czy Teatr Bagatela również podejmuje działania w sieci, np. streamowanie spektakli online?

Główne założenia programowe Teatru Bagatela definiują nas jako miejsce teatralnej rozrywki na wysokim poziomie. Komedia, farsa, przedstawienie muzyczne – to gatunki, które wymagają kontaktu z publicznością na żywo, w związku z tym działania online wypaczają naszym zdaniem istotę pracy aktora. Na dodatek produkcja do internetu ma sens wtedy, kiedy jest realizowana w specjalny sposób, tak jak teatr telewizji, a niewiele teatrów posiada takie możliwości techniczne. Realizacja telewizyjna czy internetowa przedstawień wymaga poważnych nakładów finansowych i sprzętu, a my skupiamy się na tym, żeby w tak trudnych warunkach, na minimalnym poziomie finansowym, utrzymać cały zespół pracowników naszego teatru.

To, o czym mówię, nie oznacza oczywiście braku naszej aktywności w sieci. W tej chwili proponujemy naszym widzom blisko 30 godzin nagrań bajek, baśni i powieści w wykonaniu aktorów Teatru Bagatela. Zapraszamy do wysłuchania Ani z Zielonego Wzgórza Lucy Maud Montgomery, Komediantki Reymonta, baśni Andersena i braci Grimm oraz do wysłuchania i obejrzenia pięknie zilustrowanych przez Olgę Kiełek bajek Jeana de La Fontaine’a. Wszystkie te i inne nasze materiały są dostępne na naszym fanpage’u na Facebooku, kanale YouTube teatru i stronie www.bagatela.pl.

Czy pana zdaniem teatry już zawsze będą działać hybrydowo: częściowo na żywo, częściowo wirtualnie? Jak zapatruje się na to Teatr Bagatela?

Bagatela nie wpisuje się w wizję działań hybrydowych i wirtualnych. Wymagałoby to nie tylko przeorganizowania stanu osobowego teatru, ale również – o czym mówiłem już wcześniej – całkowitej zmiany linii repertuarowej i profilu naszej działalności. Nasze marzenia to powrót do normalności, kontakt z widzami i zapewnienie im rozrywki na wysokim poziomie, do czego wspólnie z zespołem jesteśmy przygotowani. A jak będą działać inne teatry? Nie wiem. Mogę przypuszczać jedynie, że część z nich w tej hybrydowej formule pozostanie już na zawsze. Gdy obostrzenia zostaną zniesione, Bagatela będzie miejscem dobrej teatralnej rozrywki. Pełnym uśmiechniętych widzów, dla których pracuje najbardziej doświadczony i oddany swojej profesji zespół.

Rozmawiała Justyna Skalska

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.