Taka zima!

20 stycznia 2021

Dawno temu, gdy jeszcze nie obawialiśmy się, że „śniegu już nigdy nie będzie”, możliwość uprawiania sportów zimowych mieliśmy w Krakowie na wyciągnięcie ręki.

„Amatorowie nart”
Przez większość ubiegłego wieku miejscem popularnym wśród krakowskich narciarzy był Las Wolski – na tutejszych spadzistych polanach można ich było spotkać jeszcze w latach 80. W krakowskim „Czasie” z 29 stycznia 1910 roku czytamy: „Od niedzieli mamy doskonały śnieg, który umożliwił narciarzom rozpoczęcie ćwiczeń na stokach góry św. Bronisławy, skał Panieńskich i góry bielańskiej. Dzień w dzień ciągną w te strony liczni amatorowie saneczek i nart, a droga wojskowa prowadząca od fortu na kopcu Kościuszki aż pod kościół Norbertanek jest ulubionym miejscem do zjazdów”.

Na wzgórzach Sikornika odbywały się przed wojną zawody narciarskie i… konkursy skoków. Tak, tak, w pobliżu kopca Kościuszki na początku lat 20. powstała profesjonalna skocznia narciarska, a startowali tu czołowi polscy zawodnicy tamtego czasu, m.in. Henryk Muckenbrunn czy Aleksander Rozmus, który ustanowił pierwszy rekord obiektu. Przedwojenna konstrukcja umożliwiająca skoki na odległość 30 m była czynna przez trzy dekady. W 1951 roku rozebraną skocznię zastąpił nowy obiekt o punkcie konstrukcyjnym 40 m, który służył zawodnikom przez kolejnych kilkanaście lat. Ostatni konkurs skoków odbył się tu w 1963 roku.

Z kolei amatorzy nart zjazdowych jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku mieli na Sikorniku do dyspozycji stok z tzw. wyrwirączką, podobny wyciąg zaczepowy działał także na – dziś mocno zarośniętej i częściowo zabudowanej – Wesołej Polanie przy ulicy Kasztanowej (przy szlakach prowadzących do Skał Panieńskich oraz na Sowiniec). Nawet gdy wyciągi zlikwidowano, miłośnicy zimowego szaleństwa nadal chętnie ćwiczyli tam swoje umiejętności, zadowalając się podchodzeniem „jodełką”. Na Wesołej Polanie jeszcze pod koniec lat 90. odbywały się zawody o Puchar Kubusia Puchatka.

Pionierzy saneczkarstwa
Od początków XX wieku „ośle łączki” na Sikorniku i u podnóża Sowińca stanowiły także cel zimowych wypraw saneczkarzy. Ponoć pionierem saneczkarstwa w Polsce był prof. Henryk Jordan, który u stóp krakowskiego kopca Kościuszki zjeżdżał na saneczkach wraz z „młodzieżą rzemieślniczą”. „Po gładko ujeżdżonej powierzchni śniegu cały szereg małych saneczek sunie własnym ciężarem, niezaprzężony w konie. Na każdej siedzi jeden lub kilku ludzi i hamuje szalony pęd, dotykając ziemi końcami stóp” (Eugeniusz Piasecki, O sporcie śniegowym, 1900). Zajrzyjmy znów do „Czasu” z 1910 roku: „Sport saneczkowy ma Kraków dopiero od dwu lat, a dziś sport ten liczy w Krakowie nie mniej zwolenników od footballu. (…) Pod kopcem Kościuszki znajduje się codziennie conajmniej 150 saneczek. (...) Tu też prócz saneczek prywatnych spotykają saneczki klubowe »Cracovii«, wśród których tzw. »lenkey« wielosiedzeniowy, zbliżający się typem do bobsleigh’u, budzi powszechną sensacye”. To właśnie najstarszy polski klub sportowy mocno przyczynił się do popularyzacji w Krakowie sportów zimowych, w tym saneczkarstwa. Cracovia wkrótce po swoim powstaniu w 1906 roku podjęła m.in. starania o zakup sanek i „rennwolfów” (był to rodzaj saneczkowej hulajnogi, dziś nazywanej kicksled) dla „Miejskiego Parku Dra Jordana”. W 1909 roku dzięki działającemu w Krakowie Towarzystwu Saneczkowemu powstał na Woli Justowskiej profesjonalny, 700-metrowy tor saneczkowy. Członkowie Cracovii mogli tu raz w tygodniu trenować bezpłatnie, co było istotnym gestem ze strony towarzystwa, bo normalnie jednorazowy wstęp kosztował aż 2 korony (czyli równowartość np. litra wódki czy kilograma słoniny). Obiekt chwalono za doskonałe urządzenie, przystosowane głównie do rozgrywanych tu wyścigów bobslejowych, jednocześnie, jak to w Krakowie, narzekano na znaczne oddalenie od centrum. Zwłaszcza, że przewożenie sanek w tramwaju wymagało dodatkowej opłaty…

Przed pierwszą wojną światową saneczkowe szaleństwo na dobre opanowało krakowian: na Sikornik „raz po raz zajeżdżają automobile i eleganckie pojazdy, z których wysiada młodzież płci obojga, w białe opończe sportowe odziana, i dźwigając saneczki do sterowania tzw. »bobsleighy« pnie się na szczyt wzgórka, skąd za chwile błyskawicznie zjeżdżają na dół” – donosił „Ilustrowany Kuryer Codzienny” w 1911 roku. W tamtym pionierskim czasie to właśnie Kraków był głównym, obok Lwowa i Zakopanego, ośrodkiem sportu saneczkowego w Galicji.

Na ślizgawce
Cracovia to także oczywiście słynna drużyna hokejowa, która w okresie międzywojennym mogła poszczycić się wygraną we wszystkich mistrzostwach Krakowa, , a także mistrzostwem Polski (1937). Odrębna sekcja poświęcona tej dyscyplinie sportu powstała w strukturach klubu w 1923 roku, najpierw jednak popularność zdobywało łyżwiarstwo. Jednym z pierwszych i najliczniej uczęszczanych lodowisk było to organizowane w otwartym w 1887 roku parku Krakowskim. Ślizgawkę urządzano w parkowej sadzawce (znajdującej się mniej więcej w miejscu dzisiejszego placu zabaw). Łyżwiarze mieli tu do dyspozycji także restaurację, kawiarnię i cukiernię. Z kolei w 1894 roku znany krakowski kupiec Jan Mika w „Głosie Narodu” obwieszczał „Szanownym Amatorom sportu łyżwiarskiego” otwarcie ślizgawki na „największym stawie w Krakowie, tj. w ogrodzie realności zwanej »Pałac« za rogatką zwierzyniecką”. Obiekt wyposażony był m.in. w ogrzewaną poczekalnię i bufet, garderoby dla dam i mężczyzn, wypożyczalnię łyżew, liczne atrakcje dla dzieci oraz rzęsiste oświetlenie. Wygodny dojazd zapewniały kursujące z Rynku omnibusy. W roku 1896 własną działalność zainaugurowało lodowisko Towarzystwa Gimnastycznego Sokół przy ulicy Wolskiej (dziś Piłsudskiego). W 1909 roku ślizgawkę w parku Krakowskim wydzierżawiła Cracovia, która najpierw rozgrywała tu mecze hokeja w wersji bandy – z piłką zamiast krążka, a w roku 1912 zorganizowała pierwszy w Krakowie mecz hokeja kanadyjskiego. Klub proponował też w parku kursy jazdy na lodzie i łyżwiarskie konkursy oraz zabawy i festyny z towarzyszeniem wojskowej orkiestry. W popularyzacji łyżwiarstwa próbowała z Cracovią rywalizować Wisła, która – niestety dość niefortunnie – zainwestowała we własną ślizgawkę na terenach pofortyfikacyjnych przy ulicy Żabiej (dziś al. Mickiewicza). Tuż przed pierwszą wojną światową konkurencyjne atrakcje oferowało też m.in. prowadzone przez Akademicki Związek Sportowy lodowisko przy ulicy Oleandry. Od lat 20. XX wieku dużym powodzeniem cieszyła się ślizgawka w parku Bednarskiego w Podgórzu.

Pierwsze sztuczne lodowisko w mieście otwarto w 1961 roku na ówczesnym boisku Kolejowego Klubu Sportowego Olsza Kraków przy ulicy Grzegórzeckiej. Inwestycja była przeznaczona głównie dla drużyny hokejowej Cracovii, ale z obiektu mogli korzystać również „zwykli” krakowianie. Prowadzona w realiach PRL-u budowa obiektu trwała długo: zadaszenie nad główną taflą powstało dopiero w roku 1976, ale już wcześniej (w 1966 roku) wzniesiono tu małą krytą halę z mniejszym lodowiskiem.

Sportowe emocje
Kto nie chciał lub nie był stanie czynnie uprawiać fizycznej aktywności, mógł kibicować krakowskim drużynom sportów zimowych, a ich wybór był szeroki. Sekcje hokeja posiadały Cracovia, Wisła, Sokół, AZS, Olsza, żydowskie kluby Makkabi i Jutrzenka. Od 1926 roku krakowskie Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków prowadziło także działającą w Zakopanem sekcję narciarską. Po II wojnie światowej została ona osobnym klubem, zachowując jednak pierwotną nazwę (w latach 1948-1991 jako Wisła – Gwardia, a później Towarzystwo Sportowe Wisła w Zakopanem). W barwach zakopiańskiej Wisły startowali wybitni sportowcy, mistrzowie i olimpijczycy, a jej przedwojennymi sympatykami i działaczami byli członkowie ówczesnych elit, w tym pisarz Kornel Makuszyński, który po 1945 roku usilnie zabiegał o wznowienie przerwanej przez okupację działalności klubu.

Mknąc przez Błonia
Przedwojenne zimy były mroźne i śnieżne. Najzimniejszym miesiącem w historii polskiej meteorologii był luty 1929 roku: miejscami temperatura spadła do -45 stopni, a w Krakowie termometry pokazały -35 stopni. Pamiętna zima 1937 roku była z kolei mniej sroga, ale za to wyjątkowo obfitująca w opady, w mieście tworzyły się wielkie zaspy. W tamtych czasach, gdy Wisła co rok zamarzała, a auta i dorożki nierzadko utykały w pryzmach śniegu na krakowskich ulicach, popularną atrakcją – szczególnie w zapusty, czyli w ostatnim tygodniu karnawału – były oczywiście kuligi. Krakowskie Błonia kojarzą nam się dziś z ważnymi wydarzeniami historycznymi i kulturalnymi, letnią rekreacją oraz zimową ślizgawką – a czy ktoś jeszcze pamięta, że niegdyś do tutejszych rozrywek należała jazda wzdłuż alei 3 Maja na sczepionych ze sobą i ciągniętych przez konia sankach? Po pokrytych białym puchem Błoniach przemykali też chętnie zwolennicy nart biegowych, które pojawiły się w Polsce z początkiem XX wieku.

Takie były kiedyś zimy w Krakowie! (Dorota Dziunikowska, miesięcznik „Karnet")

***
Dziękujemy Muzeum Krakowa za fotografie i pomoc w opracowaniu artykułu.

udostępnij

Zamknij Nasz strona korzysta z plików cookies w celach statystycznych, marketingowych i promocyjnych. Możesz wyłączyć tą opcję w ustawieniach prywatności swojej przeglądarki.